00:00
Były takie momenty, że ty byłeś bliski, żeby umrzeć? Pokuciłem się z żoną w takim stanie. Będąc na szesnastym piętrze, wszedłem na okno i mówię, dobra, to ja lecę, nie?
00:10
Zaskoczyłem z tego okna, rozbiłem szklankę i przecięłem sobie tutaj jakąś aortę. Zalałem pokój krwią.
00:18
Świecha policja na glebę, kajdańki, wykręcone ręce. Nasze konflikty były dość duże, bo to były wywalane drzwi we wszystkich pokojach, czy to z głowy, czy to z łokcia, czy to z pięści. Co to znaczy? Żeby po prostu się nie drzeć albo nie rzucać w siebie przedmiotami, no to ja na przykład wbiegałem głową w drzwi i przebijałem je na górę.
00:37
taka samotność, taka potrzeba autodestrukcji.
00:40
Brałem sobie bucha k***a, serce mi waliło tak, nie mogę nabrać oddechu, że mówię, że chyba mam zawał i wykręcałem numer na pogotowie, zieloną strzałkę, żeby było widać i brałem bucha i trzymałem palec nad telefonem, żeby zdążyć.
00:54
Zarabiasz nam na k***kach, sam bierzesz na k***tyki, na różne inne rzeczy, czułeś, że nie wiem, zmierzasz na złą drogę?
01:00
Ja w ogóle nie miałem refleksji na temat jutra, nie? Człowiek nie myśli o tym, co jutro, nie?
01:06
Najmocniejsze, co brałem, nie? Pochlebstwa i social media.
01:09
Kobiety w twoim życiu, one czym były?
01:11
Nie wiem, tam kolegę dwóch artystów, gdzie jak graliśmy wspólnie koncert albo na tym samym festiwalu, to kończyliśmy w tym samym pokoju.
01:19
I braliście sobie 10 prostych? 110 nie, ale tam 4 dziewczyny, 5. Powiedz, jakie miałeś warunki tam w 100%.
01:26
30% dla mnie, 70% dla wytwórni. Nigdy nie był renegocjowany.
01:30
W polskim rapie więcej ludzi pokłóciło się o zasady czy o pieniądze?
01:33
Wszystko jest określane zasadami, ale chodzi o hajs. Moja żona, jak ją zabrałem do tego świata hip-hopu, to przestała słuchać polskiego hip-hopu.
01:41
Władka kapusia w twoim świecie jest prawie jak wyrok śmierci. Co ona ci realnie zabrała? Przyjaciół, pieniądze, koncerty, spokój czy poszucie własnej tożsamości?
01:48
Wszystko, co wymieniłeś po kolei.
01:51
Dziękuję, że ze mną jesteście, bo to dzięki Wam moje rozmowy są nieprzerwanie najpopularniejszymi rozmowami od 2021 roku. Wybierz swój wymarzony fotel Yumisu. 10% taniej z kodem żurnalista.
02:00
Sprawdź ofertę na yumisu.pl Dermoprecyzja. Maksymalna moc działania. Nowość taupa Dermoshox. Formuły wypełnione po brzegi, precyzyjnie dobranymi składnikami.
02:06
Każdy odpowiada na informację.
02:23
Wszystko, co sprawia, że winyl żyje na nowo.
02:50
Instal Audio. Najlepsze marki. Najlepszy dźwięk.
02:54
Rozmawiam z każdym, bo rozmowa dzisiaj ma największą siłę. Nie wybielam, nie upokażam, nie uciekam od trudnych tematów, ale nie żyję tylko nimi. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest politykiem, artystą czy biznesmenem. Każdy, kto ze mną rozmawia, rozmawia na tych samych zasadach. Dzisiaj możesz usłyszeć kogoś, kogo kochasz, a jutro kogoś, kogo kompletnie nie znosisz. A ja zrobię wszystko, żebyś poznał tego człowieka.
03:17
Dzień dobry Państwu. Rozmowy żurnalisty są przeznaczone dla osób pełnoletnich ze względu na występującą w nich treść. Pozdrawiam. Marta Wierzbicka.
03:29
Żurnalista. Rozmowy bez kompromisów.
03:35
Dzisiaj u mnie sobota. Dzień dobry.
03:36
Dzień dobry.
03:37
Jak byłeś dzieckiem, to wymarzyłaś sobie dokładnie takie życie, jakie przeżyłaś?
03:42
Wiesz co, nie. Wtedy ja marzyłem o prostych rzeczach. O wyjściu na dwór, o tym, żeby zawsze mieć nasłonecznik i oranżadę w woreczku. Żeby mieć markowe buty, bo już tam zdarzało się, że inne dzieci miały.
03:57
No ale jak tata zmienił pracę, to mówiłeś, że pierwsze Nike i Atari się pojawiło w domu.
04:01
Wszystko tak, no tata przywiózł to z morza, że tak powiem. To już to tak. No to jakby na różnych etapach tego dzieciństwa były różne marzenia.
04:08
Ale miałeś coś, kim chciałeś być? Myślałeś sobie kiedyś o tym?
04:11
Wiesz co, chciałem być komandosem, bo mój tata był komandosem i był w czerwonych beretach. Ja byłem bardzo w niego wpatrzony w tamtym okresie.
04:19
A w ogóle mieliście bliską relację, bo zastanawiałem się jak blisko w ogóle byłeś ze swoimi rodzicami, bo ta wiara, ty mówię, że chodziliście pewnego momentu codziennie do kościoła, twoja mama chyba nadal z tego co rozumiem to chodzi, bo tam też nawiązywałeś to w jednym z wywiadów kilka lat temu, ale na tyle ile ją poznałem to zrozumiałem chyba, że to się nie zmieniło. Jaki to był w ogóle dom? Jak ty byłeś z nim?
04:38
To był taki dom, gdzie po prostu moi rodzice bardzo dużo pracowali. Ja do szóstego roku życia w ogóle jakby mieszkałem u cioci stryjecznej, dlatego że rodzice tyle pracowali, że musieli mnie tam zostawiać na dłuższy czas. Potem mama już zajmowała się domem i to była zawsze ciepła osoba. Tam w tym domu niczego nigdy nie brakowało. Ja nie mogę powiedzieć tak, że wychodzę się z biedy takiej, że ja nie miałem co jeść w domu albo było nam zimno, albo była zimna woda w kranie czy coś takiego.
05:10
Na późniejszych etapach życia takie momenty były, że ja mieszkałem po klatkach i nie miałem co jeść, jakby chcąc się usamodzielnić i wstydząc się wrócić do rodziców po pomoc.
05:21
No tak, to też o tym wspominałeś i o tym pogadałem. Bo ja znadłem taką wypowiedź, że już za mało lata fantazjowałem o byciu w showbiznesie. Zakładaliśmy wtedy z kolegami pierwsze zespoły punkowe. Na każdej klubie śpiewaliśmy w kółko jeden kawałek, a potem upijaliśmy się. Traktowaliśmy więc to chyba jako działalność artystyczną, ale bardziej jako okazję do spotkania.
05:40
Tylko to już był taki wiek 17, 18, 19, 20 lat.
05:43
Bo to był czas jak byłeś w zawodówce.
05:46
Tak, dokładnie tak.
05:47
No bo to też jest fajna historia, że większość twoich znajomych poszła do liceum, w którym spędzałeś więcej czasu niż w zawodówce. w której się uczyłeś, ale też dla ludzi, którzy nie wiedzą i pewnie dużo też takich będzie, no to poszedłeś do zawodówki na fryzjera przez to, że pani wychowawczyni w podstawówce powiedziała ci, że potrafisz dostrzegać piękną.
06:03
Dokładnie, że to piękno w kobietach notowo. Więc tak, to była taka historia. Ja nie wiedziałem, co chcę robić po tej szkole podstawowej. Wiedziałem, że nie przejdę technikum i że nie przejdę liceum, bo mój sposób uczenia się był zawsze taki na bakier. Ja nie umiałem wiedzy w siebie wpajać.
06:30
Przez to też nie lubiłem się uczyć i w domu też byłem bardzo ciśnięty przez ojca w związku z tym, bo mój ojciec był taki miał, mimo że sam skończył zawodówkę, miał taki umysł bardzo ścisły. Matematykę miał w jednym paluszku naprawdę. I ja cały czas dostawałem połbie przy odrabianiu prac domowych i te prace domowe często kończyły się krzykiem. Ja po prostu nienawidziłem nauki.
06:54
A mama jak podchodziła do takiego krzyku? Bo zakładam, że z ojcem były spięcia.
06:58
Tak były, bo ojciec był bardzo taką osobą, no to był bardzo silny facet, nie? Bardzo z silną osobowością. On naprawdę przeszedł czerwone berety w latach, kiedy służba wojskowa trwała dwa lata, nie tam rok czy półtorej.
07:15
Wiadomo, wtedy nie było takiego sprzętu jak dzisiaj tego wszystkiego. Oni naprawdę tam przechodzili szkołę życia. Ja dokładnie pamiętam tę historię. Ja pamiętam, że w jego jednostce, w jego grupie ich zaczynało od 36, a kończyło 16. 20 odpadało w trakcie z powodów psychicznych albo zdrowotnych po prostu. Więc 16 tych facetów to byli skupienie do ubicia po prostu, ani przez chorobę, ani przez jakieś kłopoty, które mogłyby ich spotkać, ani przez jakieś niedołęstwo fizyczne.
07:48
To byli mocni faceci i on taki był, taki się czuł i przy nim się człowiek czuł mały.
07:55
Ale z tego co opowiadasz to w ogóle fajne miejsce chyba do dorastania.
07:59
Wiesz co, różnie.
08:02
Ciężko mi rozliczać przeszłość i generalnie nie chcę jej rozliczać, bo to przeszłość mnie ukształtowała w dużym stopniu. Ja dzięki staremu się nie spóźniam i parę rzeczy takich, które faktycznie dziś już mogą być w niszy, gdzieś tam we mnie są. Ale to był mocny gościu i on... Nie był empatyczny, ale mama była do kolei z drugiej strony. Mama nie zawsze się wtrącała w sposób nauczania ojca. Generalnie nie mogę powiedzieć, że stary nas bił czy coś.
08:35
Raz mnie gdzieś strzelił, żeby mnie wyprostować, bo się zagalopowałem i powiedziałem do niego na ty, a nie uprzedzając słowem tato. Więc wyjaśnił mi, że nie jesteśmy kolegami i faktycznie to był taki strzał, że ludzie obok nawet tego nie zauważyli, tylko po prostu został mi ślad na gębie i ja się popłakałem z bólu, ale on stanął, no co się stało?
09:00
No ale też chyba łączyła was taka relacja, że jak zapytałem cię w krótkich pytaniach o najgorszy dzień życia, to wymieniłaś sobie od razu dzień jego śmierci.
09:08
To też był dzień jego śmierci, dlatego że... Bo ja nie mogłem wtedy być z rodziną. Jakby mnie... Ja musiałem dojechać, a byłem tak za...
09:20
nafaszerowany i nachlany w ogóle, że nie mogłem wrócić do domu i być z rodziną i wspierać w tym miejscu. I to jest taki duży żal.
09:31
Okej, ale tata widział te w ogóle najfajniejsze momenty twojej kariery?
09:35
Znaczy najfajniejsze... Wiesz co, mi trudno powiedzieć. Myślę, że widział, bo on był obserwatorem, tylko on to był facet, który nigdy nie pochwalił nas, żadnego z mojego rodzeństwa. Nigdy nie postawił, że fajnie jest, a jestem dumny albo coś. Z tego co mama opowiadała, to Gdzieś tam w towarzystwie, gdzie nas nie było, to dobrze się o nas wypowiadał. Ale taki, żeby przyjść i powiedzieć, słuchaj, jestem z ciebie dumny, albo dobrze to zrobiłeś, to jest fajne, to jest dobre, nigdy nie usłyszeliśmy od niego takiego czegoś. Za to nagana to była na każdym kroku.
10:09
A jak wyglądał Szczecin, który cię wychował?
10:13
No wtedy był taki dla mnie kolorowy, nie?
10:16
Ja uwielbiałem pochody pierwszomajowe, uwielbiałem te wszystkie rzeczy, które się tam działy. Miałem podwórko, które były podzielone murem, przesiadywanie na tym murze godzinami. Mnóstwo bram, które były tak podzielone właśnie podwórkami i tym wszystkim, bo dla mnie to było okej, nie?
10:33
Ale podwórko to było takie pierwsze miejsce, gdzie może musiałeś trochę udawać, że jesteś twardszy niż byłeś?
10:40
Wiesz co, tam każdy musiał wtedy w Szczecinie, na każdej dzielnicy tak było. Nie było dzielnicy, na której mógłbyś powiedzieć, że obca osoba może spokojnie przejść koło monopolowego albo koło jakiejś bramy. I tam weryfikowano obcych. Poza tym to też były czasy, kiedy subkultury ze sobą jakby konkurowały, nie? Albo byłeś metalowcem, albo depeszem, albo skinheadem i generalnie jak spotykałeś, jak byłeś metalowcem i chodziłeś w rozpiętych oficerkach to byłeś pytany o składy zespołów, jak nie umiałeś ich wymienić perfect, to dostawałeś w łeb i zabierano ci buty.
11:18
To samo było jak byłeś z punkowcem, to samo było jak byłeś depeszem i trafiłeś z kinheadów po drodze, to też ściągano ci, rozbierano cię, bito ci i tak dalej. Więc to takie były czasy po prostu, że gdzieś to... I poza tym jeszcze, wiesz co, komuna też była taka, że ja pamiętam, bo mieszkałem w kamienicy w Oficynie i pamiętam te podwórka wypełnione gazem zławiącym i godzinę policyjną i nie zapomnę nigdy, ja nie pamiętam ile mogłem wtedy mieć lat dokładnie, ale pamiętam jak na klatkę na drugim podwórku wbiegła para, młodych ludzi i za nimi z czterech zomowców z takimi dużymi, szturmowymi, białymi pałkami.
12:02
I tylko widziałem, jak ta para wbiegła na piętro. Na tym piętrze zostali złapani i znikli jakby na wysokości parapetu. I tych czterech zomowców, którzy katowali ich tam z dobre... Nie wiem, no mi się wydawało, że z godzinę, ale pewnie to trwało minutę, dwie. Więc to takie... No tak to wyglądało.
12:25
Dokładnie, no bo to jest też tak, że wielu ludzi nie jest w stanie sobie wyobrazić właśnie czym był Szczecin wtedy, no bo dzisiaj Szczecin kojarzy się raczej chyba inaczej.
12:34
Ja myślę, że też wiesz, że to były czasy, w których w całej Polsce to było. No jasne, że tak. Szczecin nie jest wyjątkiem w żaden sposób.
12:41
Tak, no domyślam się, że to w żaden sposób wyjątek, ale chodzi o takie duże środki, no bo Ale miałeś taką muzykę młodości, no znana jest ta historia z The Doors, wiadomo, ale były takie zespoły, które miałeś, słuchałeś, byłeś wiernym fanem, potrafiłeś wymienić wszystkich z zespołu. Wiesz co...
12:59
Też nie do końca, dlatego że też do tej muzyki w tych czasach był bardzo trudny dostęp. To ta muzyka przychodziła jak ktoś przywiózł ją z zachodu. To były przegrywane kasety.
13:10
No wiem, dlatego zastanawiałem się co tam w ogóle się słuchało, czego byłeś fanem.
13:14
Jak za dzieciaka ja byłem fanem fajnych, słodkich rzeczy. Naprawdę? Tak. Michael Jackson. Moja mama uwielbiała jak ja udawałem Michaela Jacksona, tańczyłem krok księżycowy, robiłem.
13:30
No ale jak już dorastając, to właśnie były polskie zespoły typu Deserter.
13:39
Nie przypomnę sobie teraz, dużo tego było.
13:41
No bo ja też miałem taką teorię, jak ułożyłem sobie cały scenariusz do naszej rozmowy i myślę sobie, że ten, ja jeszcze słuchałem twojej muzyki dużo Miałem takie, że wydawałeś mi się dużo bardziej miękki i wrażliwy niż to pokazywałeś, a te pierwsze płyty to było to czym nasiąkałeś, ale dużo później więcej wrażliwości z ciebie wychodziło. Wrażliwość to nie jest coś, co jesteś w stanie wyhodować tak sztucznie na potrzeby po prostu muzyki, tylko ty miałeś jakąś chyba potrzebę też.
14:08
Wiesz co, ja chyba dzięki temu zacząłem robić muzykę, w sensie muzykę robić. Ja nie jestem muzykiem, nie gram na niczym, ale pisać te teksty i chcieć je z siebie wyrzucać.
14:23
Ale właśnie to było dużo, dużo tego. Róże Europy, Deserter, tam było mnóstwo takich rzeczy, które kolaborowały ze sobą, ale też nie.
14:34
The Doors to było takie coś, co w ogóle sprawiło Jim Morrison, że ja chciałem być szamanem dla tych ludzi, że imponowało mi to zarządzanie tłumem.
14:46
Można się w tym zakochać. Ale byłeś tam w piątej albo szóstej klasie podstawówki i pijany cinkciarz przyłożył ci pistolet do głowy. To było twoje pierwsze zdarzenie z bronią?
14:54
Tak. To było, siedzieliśmy sobie, mieliśmy kawiarnię taką niedaleko szkoły, która notabene była niedaleko naszych domów. I miałem dwóch przyjaciół takich, z którymi właśnie oni poszli do liceum. Ja poszedłem do ZD-ówki, ale jeszcze przez cały okres ich liceum byliśmy dalej przyjaciółmi.
15:14
Pamiętam, że wtedy obok był kiosk, w którym się kupowało papierosy na sztuki. Nawet wtedy, będąc piętoszestoklasistami, my je mogliśmy kupić. Nie musieliśmy prosić dorosłych, żeby nam to kupowali. I w tej kawiarni mogliśmy te papierosy palić. Nie mogliśmy kupować alkoholu, ale stawiano nam popielniczki, kawę i herbatę. Mogliśmy pić jak dorośli. My często zamiast na lekcje szliśmy właśnie sobie do tej kawiarni. No i była tam taka historia, że pijany cękciarz tam siedział, nie wiem czy z prostytutą, czy z kim, czy z koleżanką.
15:50
I oni sobie tam pili, balowali, coś mi się tam nie spodobało.
15:55
Pamiętaj proszę o subskrypcji mojego kanału. Od młodego wieku obserwowałeś jednak kryminalny świat na szczecińskich ulicach. Na pytanie dziennikarza, czy pociągał cię ten świat, czy raczej odpychał, odpowiedziałeś, dorastałem w takim świecie, w którym ten świat nam imponował. Nie znałem się z innymi kumplami, nie znałem innych wartości, nie miałem wśród znajomych ludzi, którzy ukończyli jakiekolwiek studia. Ciężko jest mentalnie wyrwać się z takiego miejsca?
16:19
Tak, bo generalnie...
16:24
Generalnie nasiąkasz tym miejscem, w którym jesteś. Nie decydujesz o tym, gdzie się urodzisz i w jakie towarzystwo wpadniesz. I niestety tak jest, że jesteśmy osobami, które są podatne na wpływy innych. I po prostu jeżeli takie rzeczy widzisz, to takie rzeczy jakby kultywujesz.
16:44
Ale co widziałeś, jak byłeś dzieciakiem? Bo było mnie całkiem niedawno major SPZ i on opowiadał o tym w ogóle, że on to wszedł, bo to było normalne. Że to było takie, jakbyś po prostu szedł do szkoły, jak idą ludzie, potem idą do innej szkoły, a tam po prostu wchodziło się w takie życie, po prostu tak dość naturalnie. W ogóle to nie był wybór.
17:01
Wiesz co, ja pamiętam takie rzeczy, że my po lekcjach chodziliśmy na boisko tej samej szkoły, gdzie po prostu zbierali się stara recydywa, grali na gitarach, kupowali nam jabole, my z nimi siedzieliśmy, śpiewaliśmy te wszystkie piosenki, które oni śpiewali, opowiadali nam historie ze swoich wyjazdów, biwaków, więzienia i tak dalej. No i to było ciekawe, czytasz super książkę, oglądasz super film.
17:28
No nie, no to jest wkręcające i też z drugiej strony. Siedzisz z otwartą gębą i po prostu chłonisz. No bo mówiłeś, że w Szczecinie działały wtedy nie tylko trzy duże bandy mafijne, ale też dziesiątki mniejszych osiedlowych ekip dzieciaków, które kradły i dealowały dla poważniejszych gangsterów. No pewnie i ty byłeś w takiej ekipie.
17:46
Wiesz co, kur... Ja nie lubię o tym tak mówić, bo to wiesz, to brzmi jak jakbym był jakimś gangsterem czy coś. Po prostu chodziliśmy i widzieliśmy ekipy, które się umawiają na kupno telefonów, ale się wystawiają, wiesz, i zamiast ktoś dostać pieniędzy, to dostawał połbie i tracił te telefony. No było różne z tych rzeczy, mnóstwo. Ja nie chciałbym tu wybrzmieć, żeby to była rozmowa o czymś, co jest fajne, nie?
18:17
No nie, ale to nie jest fajne.
18:18
Bo ja tobie powiem, ostatnio obserwowałem,
18:22
Udało mi się trochę uwolnić od tego pewnie niedługo, bo jakby to wraca od internetu, mówię o tym. Ale ostatnio oglądam ludzi w moim wieku, takich grubo po czterdziestce, a nawet po pięćdziesiątce, którzy opowiadają właśnie o tym wszystkim. Czy to skruszeni gangsterzy, czy to byli gangsterzy po prostu. I oni opowiadają o takim, wiesz, i ja siedzę i sam jako dorosła osoba, która dużo widziała Dalej z otwartą gębą siedzę i mówię... I oni opowiadają o tych, wiesz, o swoich wojnach gangsterskich, o tym, jak zarabiali pieniądze, jak chodzili na dźwięk, robili to czy tamto.
18:55
I na końcu mówią, ale nie róbcie tego dzieciaki, bo to się nie opłaca, nie? Jak nie róbcie tego, nie? Jak się taki dzieciak siedzi, to jest dla mnie jak reklama kiedyś Bossmana, który miał tak, w naszym klubie nie pije się piwa bezalkoholowego.
19:13
Słuchacz gościa, który opowiadał w swoim życiu przestępczym, jakby opowiadał film o Jamesie Bondzie, Mission Impossible, połączonym ze Spidermanem i z Indianą Jonesem. tak mu klata pulsuje, jak to wspomina i na końcu mówię, ale nie róbcie tego, bo... No wiadomo. Nie chciałbym, żeby to tak wybrzmiało.
19:34
Nie, no to w żaden sposób ja o tym też tak nie myślę, tylko wiesz, ja chcę zbudować taką całą też historię, jak z jakiego domu wychodzisz i nagle idziesz w kierunku jakiegoś środowiska, gdzie masz surowego tatę, bardzo kochającą mamę i widzę w pewnym momencie spięcie. Mnie zastanawiało też po prostu, jak to wszystko się działo, bo to też mogło... Nie wiem co robiłeś.
19:53
Ja tobie coś powiem. To jest taka chęć niczego nie robienia, żeby coś mieć. Żeby małym kosztem zarobić jakieś pieniądze, albo żeby małym kosztem przeżyć coś naprawdę fajnego.
20:09
No bo ja miałem takie zdanie, że kradzież najpierw wydaje się głupotą, potem zaczyna się trochę sposobem na kasę. A potem nagle w pewnym momencie niestety staje się tożsamością.
20:20
I według mnie smutną tożsamością.
20:21
No tak. Twoje dzieciństwo było chyba też takie przez to, że dużo pracowałeś i ciężko pracowałeś. Każde wakacje z tatą mówiłeś, że z bratem pracowaliście na budowie.
20:31
Z bratem tak. Jak brat też już umiał dźwigać i robić młotkiem, to też już musiał z nami jeździć i właściwie Wracaliśmy do domu już jak po takiej godzinie, gdzie dzieciaki już były dawno po obiedzie i szły na dobranockę. Tylko to podwórko widzieliśmy z okna.
20:48
Tu mówisz, że gdy rodziców nie było stać, żeby wysłać nas na jakiś obóz, wtedy nie mieliśmy przerwy w remontach, ale jeżeli mieli jakieś pieniądze, to mogliśmy się gdzieś wybrać.
20:56
Ja nawet nie wiem, czy mój brat miał taką okazję, nie? A ty gdzieś byłeś? Ja byłem na dwóch koloniach, tak.
21:02
Dobrze wspominasz? No tak, dobrze wspominam. Byłem na kolonii w Limanowie, w górach Limanowej i nad morzem w Dziwnówku.
21:12
A sport cię w ogóle kręcił, jak byłeś dzieciakiem? Nie wiem, grałeś w piłkę?
21:16
W koszykówkę grałem. Mieliśmy klasę sportową w podstawówce i ja w tej klasie wylądowałem. I ona miała być o profilu piłki ręcznej, ale trener, pan Łosiewicz, którego pozdrawiam i bardzo miło wspominam, po prostu zapytał, a wy chcecie w piłkę ręczną grać? Może w coś innego chcecie grać? I on mówi, w koszykówkę.
21:35
I jak ci szło?
21:37
Ja nie jestem uzdolniony sportowo, ale jestem dobrym rzemieślnikiem. Jak się uprę na coś i faktycznie poświęcam temu siebie całego, to staje się dobry. Ja byłem niski zawsze, ale to rozgrywanie było spoko.
21:54
A w którym momencie w ogóle pojawiło się trochę większe imprezowanie, trochę picie?
21:58
Wiesz co, jak poszły pierwsze papierosy, ja mówię o takich początkach w ogóle, że zasmakowałem alkoholu i papierosów. No to zaczęły się ucieczki z tych treningów. No i palenie tam do którejś godziny i picie, żeby w miarę wytrzeźwieć i nie śmierdzieć tymi szlugami i do domu jakoś wrócić. No rodzice nie zwracali jakoś tam specjalnie uwagi. Ja przychodziłem przez długi przedpokój po prostu do tego mojego pokoiku z bratem i tam się kładłem spać. Nikt nie zadawał pytań.
22:28
No bo tutaj dochodzimy do tego miejsca, że powiedziałaś, że z ojcem się pokłóciłeś, rzuciłeś mu kluczami i wyprowadziłeś się z domu. Jak wyglądała taka sytuacja?
22:39
Wiesz co, przyszła do mnie dziewczyna i szukałem prezerwatyw. I po prostu w jego szafce wiedziałem, że on tam ma. No i szukałem ten prezerwatyw i zobaczyłem swoje pudełeczko z marihuaną, o którym w ogóle zapomniałem, że je miałem.
22:55
Ja mówię, to jest moje pudełeczko z marihuaną. No i wziąłem sobie to pudełeczko. No i przez to pudełeczko, no bo jakby ta ilość kondonów nie sprawiła, że ojciec nie liczył codziennie, ile tych kondonów miał, ale tego pudełeczka mu zabrakło. Przyszedł z pretensjami, że ja mu w ogóle grzebię po szafkach. I ja mówię do niego, ale ty grzebiesz po moich szafkach. Przecież moje pudełeczko wyjęłeś z mojej szafki, nie ze swojej. Więc ja wziąłem swoje pudełeczko. A on mówi, a czego tam szukałeś? A on mówi, że kondonów szukałem. A on mówi, no to tam było 300 dolarów i nie ma.
23:28
A ja mówię, jak 300 dolarów? I generalnie pamiętam to uczucie, że serce zaczęło mi tak bić, że w ogóle tętno zawał. I po prostu spociłem się w sekundę. A on mówi, jakie 300 dolarów? Bo to była też kupa pieniędzy, nie? Ale generalnie nie miałem te pieniądze, więc tylko w polskich tych...
23:45
Przeleciałem tam do kantoru zobaczyć, po ile jest dolar, bo wyliczyłem w polskich pieniądzach ile to jest i rzuciłem mu na stół z tymi kluczami. Mówię, to jak to tak wygląda, bo on mówił, że on nie grzebał w mojej szafce, bo ja mieszkam w jego domu, więc wszystkie szafki są jego. To jak to tak wygląda, że ja mieszkam w twoim domu, to ja dziękuję i rzuciłem mu kluczami.
24:05
Ile miałeś lat?
24:07
Wiesz co, nie pamiętam, ale już byłem pełnoletni. To nie byłem dzieciakiem takim, wiesz.
24:12
Ale kiedy zamknęły się za tobą drzwi, miałeś plan, gdzie idziesz, czy raczej tylko duma i adrenalina?
24:17
Wiesz co, miałem wtedy kumpli, z którymi się bardzo spotykałem i każdy... My byliśmy wtedy naprawdę, tak jakbym powiedział... Jakby wtedy mi ktoś powiedział, że my za 15 czy 20 lat w ogóle nie będziemy ziomkami, przyjaciółmi, a może nawet z niektórymi nie będziemy się lubić, to bym w ogóle nie uwierzył w to za Chinę. Wiesz, my po prostu już wszystko byśmy dla siebie zrobili. I tam nie było opcji, żebym ja został na dworzu gdzieś tam.
24:43
A to jak wyglądało w ogóle twoje życie po tym, jak nagle wychodzisz z domu i pomieszkujesz u kumpli?
24:49
Wiesz co, gdzieś tam znalazłem sobie robotę. No wiadomo, coś tam zacząłem, wiesz, gdzieś tam drobno dealować, jakoś tak, wiesz. No po prostu, żeby było na część i na chwilę.
25:00
Okej. A jaką miałeś właśnie pierwszą styczność z narkotykami? To była marihuana. No ale to chyba szybko.
25:07
No szybko.
25:07
A jak później się to potoczyło?
25:10
Później k***a widzisz, są filmy.
25:15
Wszystko te złe filmy.
25:16
Tak, wiesz, chęć spróbowania. No i to szybkie życie, nie?
25:23
Ale wpadłeś szybko w takie szybkie życie?
25:25
No wiesz, gadamy o tym, że masz już 18 lat, mieszkasz sam, no to wiesz, no gdzieś jednak... Wiesz co, jeszcze na początku jakaś taka odpowiedzialność, wiesz, no nie miałem fazy, żeby się ciągać po tych klatkach i tak dalej, nie? I po kumplach.
25:41
Więc tam to się jakoś ten, ale gdzieś tam jakieś, jak się to wszystko zaczęło rozkręcać i było trochę więcej pieniędzy, to zamiast odkładać czy coś, no to na co, nie? Na balety, nie? I wtedy wszyscy dookoła to samo. Wszyscy byliśmy w tym samym miejscu mentalnie po prostu, nie?
26:00
No bo właśnie to jest trochę to, co ci zadawałem pytanie, czy ciężko jest w ogóle się odciąć z tego miejsca, bo cały czas idziesz na ustawieniach fabrycznych.
26:06
No tak, tak.
26:07
Bo ty to widzisz, ludzie wydają pieniądze na to, bo na co innego?
26:10
My potrafiliśmy, wiesz, pójść na balety, a jak już było tak, że było za ciesno na balety, to żeby się napić, potrafiliśmy iść do burdelu, gdzie po prostu wszystko było cztery razy droższe, ale nas było stać, a było miejsca siedzące.
26:24
Ale czekaj, bo to zresztą jest tak, bo ja znalazłem to, ale nie do końca potrafiłem to rozczytać, bo ty w tej zawodówce, no to tam się chyba uczyło trzy lata, a jeszcze po tych trzech latach pracowałeś dwa?
26:33
Tak, jeszcze wiesz co, bo ja miałem taki, że zrobiłem profil damski, czeladnika i co mi jeszcze sobie męski zrobił, jest łatwiejszy, nie? Wtedy był łatwiejszy, no teraz to już masz, wiesz, takie...
26:48
No okej, bo ja się zastanawiałem, to 5 lat to sporo czasu.
26:52
Bycia tym fryzjerem, ale jak zarabiasz na narkotykach, sam bierzesz narkotyki, wiadomo też heroiki, różne inne rzeczy, ale rozumiesz, że do tych rzeczy się dochodzi w jakimś tam znaczeniu, to było tak, że czułeś, że nie wiem, zmierzasz na złą drogę, czy to raczej miałeś takie właśnie interpretacje, to jest to życie.
27:07
Wiesz co, w ogóle nie miałem, tak, nie miałem w ogóle refleksji z tym związanych, ja w ogóle nie miałem refleksji na temat jutra, nie?
27:14
Ale to jest ciekawe, nie? Z dzisiejszej perspektywy.
27:16
To jest w ogóle niesamowite, że w ogóle człowiek nie myśli o tym, co jutro, nie? Wystarczy to, co dzisiaj.
27:22
No bo jak sobie z dzisiaj popatrzysz na siebie, gdzie masz dużo refleksji, widać, że myślisz, co mówisz, jak dobierasz słowa albo o tym, że nie chcesz reklamować, że to było fajne, to ciężko mi uwierzyć w to, że tak idziesz i po prostu...
27:35
Nie, ale powiem ci, że każdy dzień był imprezą po prostu. Nie mieliśmy tak, że my czekaliśmy na weekend w którymś miejscu. My po prostu nie mieliśmy... Czy to był poniedziałek, wtorek, środa, czwartek? To było obojętne. Dyskoteka nie musiała być otwarta, żeby były tańce, nie?
27:48
No tak, przecież w tym pomniku, gdzie poznałeś też Winiego.
27:51
Wszystko tam w ogóle wiesz, to były kluby, które były codziennie otwarte. Były to otwarte do późna i tam nie musiał lecieć DJ. Wystarczyło, że był bar i leciała muzyka i że było miejsce, gdzie można było w zimę się ogrzać, w jesienią ukryć przed deszczem, a latem był murek przed klubem, na którym można było siedzieć. I po prostu chodziliśmy od jednego klubu do klubu i to było tyle, nie?
28:13
Ale młody chłopak z takiego miejsca, on może wybrać zło, czy raczej właśnie wybiera najbliższą dostępną drogę dla pieniędzy, pozycji i poczucia, że kimś jest?
28:22
Wiesz co, nawet nie chodzi o pieniądze czy pozycje, bo wiesz, my nie odkładaliśmy pieniędzy, nie inwestowaliśmy ich w nic, po prostu żyliśmy z dnia na dzień i chodziło chyba o jakąś chęć przynależności do czegoś. Do czegoś ważnego. Ta grupa, im ona była silniejsza, tym ona była ważniejsza. I to nawet nie było. Chodziło o to, że to była silna grupa na mieście, którą nikt nie zadzierał. Tylko po prostu my czuliśmy się nie jak dziesięć osób, tylko jak smok z dziesięcioma głowami. My nigdy nie mieliśmy takich faz, co dzisiaj się słyszy, że siedzi iluś tam kumpli i oni siedzą przy stoliku.
29:01
My do siebie zawsze mówiliśmy z taką przyjmością dżentelmeńską, w ogóle wiesz, piweczko papieroska, tu dżencika, przyjacielu, to wiesz, wszyscy, którzy na nas patrzyli, jakby wiesz, byli z boku, no to widzieli naprawdę jednego gościa, tylko z kilkoma łbami, nie?
29:18
No to ja to też tak utożsamiałem, bo jako deskorolce powiedziałaś, że to nie była dla ciebie wielka zajawka, tylko raczej wypełniała po prostu poczucie przynależności do jakiejś grupy.
29:25
Tak, no ja się nauczyłem o Uli i nic więcej, więc chodziłem z deskorolką.
29:32
Bo jak ja sobie to wszystko czytałem, to jednak wyobrażałem sobie dzieciaka, który lubił się bić, no bo biłeś się z innymi ekipami.
29:38
Wiesz co, my tak, my sobie zaczęliśmy trenować, gdzieś tam się biliśmy, szarpaliśmy.
29:45
I pamiętam, że mieliśmy takie, żeby nie uciekać.
29:48
Nieważne co tam.
29:49
Ta legendarna historia. Żeby nie uciekać. I czy my się tak naprawdę umieliśmy bić? Ja dzisiaj trenuję i uważam, że nie umiem się bić i w ogóle nie lubię się bić. Jak tam się okazało, że tych ciosów na japele ci za dużo, to takie mówię, kurde...
30:07
Nie.
30:08
Ale jak byłeś dzieciakiem to lubiłeś.
30:09
No wiesz, nie przeszkadzały mi upadki. Skakanie od małego, schodzenie po skarpach, łażenie po drzewach i spadanie z tych drzew czy skarb to było normalne i tak samo w bójkach jakiś ból nie robił w ogóle różnicy. I jeszcze druga rzecz. I jeszcze robienie komuś krzywdy też było takie, wiesz... Nie było strachu, że coś się może takiego stać, że ja komuś mogę zadebrać zdrowie, nie?
30:35
Ale czekaj, ale była taka jedna historia, że raz się bałeś.
30:37
Raz się bałem, bo faktycznie też już byłem starszym chłopakiem i mieliśmy taką awanturę grupa na grupę.
30:47
No i jak zaczęliśmy biec w kierunku tamtej grupy, to został jeden typ, nie? No ale jak my już wpadliśmy po prostu w tym takim szale, w którym się już nikt nie ogarniał, no to ten jeden typ dostał dość mocno i faktycznie... Jak mówisz, że bałeś się wrócić do domu. Tak, bo to było tam... Z tego miejsca było widać moją klatkę, moją bramę, nie? Więc ja po prostu bałem się wrócić, wiedziałem, że wszyscy wiedzą, że ja jestem z tej klatki i to bardzo mnie przestraszyło. I tylko nie wiem czego się bałem bardziej, czy konsekwencji, czy tego, że ktoś stracił życie na przykład, bo ten fatych chłopak bardzo długo leżał na ziemi, pod nim była kałuża krwi.
31:25
A pamiętasz pierwszy raz, kiedy przyjechała polisa do twojego domu?
31:32
Wiesz co? Pierwszy raz policja przyjechała do mojego domu, już byłem dorosłym osobą.
31:36
O, okej. Myślałem, że może to się wydarzyło jeszcze.
31:38
Nie, nie, nie. Właśnie nie. I generalnie nic nie znaleźli, więc też... Więc przyjechali i odjechali. Tak.
31:46
Ale twoja przygoda z rapem w ogóle zaczęła się bardzo późno. To też mnie zaskoczyło, bo ty jesteś trochę jak Jacek Krzynówek, który grał w B klasie, jak miał 18 lat. No bo z tego, co zrozumiałem, no to wcześniej był ten zespół punkowy, gdzie śpiewałeś, ale rap w rzeczywistości zaproponował ci wini.
32:02
Tak. Wiesz co, ja sobie już pisałem tam teksty. Podrapowanie? Tak, podrapowanie.
32:09
To pamiętam, że wtedy chyba wyszedł ten kawałek, że rapujemy po polsku, w wniosku i rapujemy po polsku i tak dalej. I ja zacząłem sobie coś pisać. I było tak, że Tony Jazzu, mój do dziś przyjaciel, robił dżem na dniach morza w Szczecinie na wałach Chrobrego. I tam był wolny mikrofon.
32:32
A tutaj już gadamy o dołączeniu do kolejnej grupy. Tak to miałem rozpisane.
32:37
Nie, chyba to było na odwrót. Ale wiesz co, ja mogę mylić też te wątki. No dobrze, spokojnie. Ale wydaje mi się, że to się zaczęło od tego. Chociaż nie wiem, może to...
32:46
No bo ja tak właśnie miałem, że często jeździliście przy trzech orłów.
32:49
Dobra, na trzech orłach to było wejście do snuza i to faktycznie było poukład, skład z vinim. Tak. Tak, to Winnie mnie zabrał do studia pierwszy raz.
32:57
I pomyślałem sobie, że no faktycznie to wtedy był taki moment, że rzeczywiście zacząłeś rapować, że już nie byłeś wokalistą, a zaczynałeś po prostu...
33:05
Zaczynaliśmy tak i z Winniem jeździliśmy do studia, do Macuka, do Gryfina. Winnie mnie tam zabierał.
33:11
A który był taki moment, że pomyślałeś sobie, że rap może być pomysłem na życie, że możesz rzucić to, co robisz, a będziesz zajmował się rapem?
33:18
To wiesz co, nigdy takiego momentu nie było. To znaczy w którymś momencie on był, ale to było grubo po trzydziestce. Naprawdę?
33:26
A to wydawaliście legalną płytę.
33:28
Bo wydaliśmy legalną płytę ze snuzem i jakby nie za bardzo co z tym poszło, bo tam Krzysztof Kozak i RRX jakby skutecznie zgasiło w nas chęć tego wszystkiego, nie rozliczając się z nami w ogóle z tego.
33:45
I gdzieś to po prostu pomału umarło. I potem przez wiele lat ja udawałem, że jestem raperem i że w ogóle tworzę jakąś kulturę hip-hop. I potem już poszedłem do pracy jako magazynier do firmy 100%. I tam zaczęliśmy myśleć o tym, że faktycznie ja mógłbym być gwiazdą.
34:12
No ale to jeszcze tam dużo czasu było, bo ten wspólny materiał ukazał się w 2000 roku, a twoja płyta solowa wyszła w 2009, dokładnie. Ale trochę nawiązałem do tego przed naszą rozmową, to opowiedz trochę ludziom, którzy nie znają tej historii. Jak to się wydarzyło, że ty wspólnie z waszym menadżerem z zespołu pojechaliście do Krzysztofa Kozaka i czekaliście pod jego domem? Bo to jest historia idealnie obrazująca to, jak zmieniła się muzyka w Polsce.
34:38
Wiesz co?
34:41
To było tak, że ten Krzysztof Kozak się z nami nie rozliczał.
34:45
Ale jakby zastawiając się na wszystkie świętości, mówił, że on to zrobi, że to coś tam nie wyszło mu i nie ma teraz pieniędzy, ale jak tam za jakimś, on podał jakąś datę. Ale data, data, kiedy, jaki zacząć. I on podał tą datę. To, że jak do tej daty się nie rozliczy, to że on spakuje nam wszystko, co ma w domu, w kartony i że my... Możemy to zabrać. No i przyjechaliśmy zabrać te kartony.
35:14
w sensie przysłowiowo. No ale ta wspaniała historia była to, że zdjąłeś koszulkę i ty chciałeś... To też nie wspaniała historia, bo dzisiaj bym się tego wstydził.
35:28
Ale tak, to obrazuje ten mental.
35:30
Dokładnie, że ty po prostu chciałeś mu inaczej się nie za tego powiedzieć, a on ci powiedział, że tak się tutaj już nie rozwiązuje spraw, bo on zna ludzi z Warszawy i ty szybko zweryfikowałeś te jego kontakty i sam się przestraszyłeś, co zrobiłeś.
35:43
Tak, bo ja się przestraszyłem tych facetów, którzy przyjechali jakby w naszym imieniu załatwiać te rzeczy, nie? I zresztą jakiś czas później było głośno w telewizji o tych chłopach, że ich ściągali tam z ulicy na glebę i tak dalej, kominiarze, nie? Więc ja po prostu, jak do mnie dotarło, co ja tam zrobiłem i czy w ogóle się nie okaże, że ten Krzysztof Kozak będzie musiał im życie oddać, Żeby się z tego rozliczyć, że się z tego jakieś naliczanie zrobi, a ja widziałem, że to facet, który też ma rodzinę, no to jakby brzuch zaczął boleć.
36:17
No i czy my zaraz nie będziemy musieli jeszcze jakiejś przysługi albo procentu oddawać za tą pomoc w ogóle? No wiesz, to było przerażające.
36:26
No i pieniędzy finalnie nie odzyskaliście i Krzysztof Kozak się nie rozliczył z nikim i po prostu sprawa ucichła. No i wtedy tak jak mówiłeś, że zarabiałeś przez te lata na ulicy, choć oficjalnie pracowałeś w skateshopie, ale tak naprawdę miałeś tam tylko fikcyjny etat, żeby być ubezpieczonym. Wiedzieliście, że w papierach musi się wszystko zgadzać, przez jakiś czas wynajmowałeś z kumplem hatę z jacuzzi i gdyby ktoś z was zapytał, skąd wy macie na to pieniądze, to mieliście podbitkę, że pracujecie.
36:55
Wiesz co, ale to było takie też filmowe, że tak powiem, nie? My wiesz, nie robiliśmy milionów jakichś, żeby te pieniądze prać albo udawać, wiesz, skąd je mamy, ale faktycznie byliśmy takimi, chcieliśmy się uważać za mądrych dzieciaków, nie? Dzieciaków, no też wiesz, to ja mówię...
37:16
No wiadomo, to nadal dzieciaki.
37:18
Dla mnie dzisiaj 25-latek to dzieciak. I gdzieś tam wiesz, że tak, że chcieliśmy mieć podkładkę, że jesteśmy ubezpieczeni, że pracujemy i że to dwóch chłopaków, którzy wynajmują takie mieszkanie jest ich na to stać.
37:34
Ale to trochę trwało. Trwało to parę lat, no. Ale wszystko w jednym momencie się zmieniło, bo cała prawie twoja ekipa została zawinięta do więzienia. Trochę o tym rapujesz, da się nawiązać, da się zrównić. Tak, da się to w tekstach złapać. Tak, tak, że jak się znał całą twoją historię, to się trochę więcej rozumie z tych wszystkich tekstów. To chyba był moment, w którym byłeś spanikowany. Że się przestraszyłeś tego, co się dzieje dookoła.
37:57
Gdzieś co, przestraszyłem się to raz, a dwa, że jakby... To, na czym moje życie było oparte, znikło. I jakby fundament tego wszystkiego nagle nie ma. I ja teraz, wiesz, czy wrócić do rodziców, nie wrócić do rodziców, pod kolonym ogonem? I co dalej? I czy ja będę biedny, tak i jednak?
38:23
Egoista!
38:24
No nie, prosty w ogóle chłop, w ogóle wiesz, oderwany od pługa, proste myślenie w ogóle, nic, żadnej refleksji, nie? Tylko czy ja jeszcze będę bogaty, czy ja będę biedny już do końca życia.
38:38
I czy ja coś będę jeszcze znaczył dla kogoś, wiesz. No głupota taka po prostu, nie te wartości, które powinien człowiek nosić.
38:45
No ale chyba fajne wartości pokazał ci tata, że jak wróciłeś do domu, to nawet słowem nie powiedział. Nic takiego negatywnego.
38:53
Nie, nie, nie. Tamten pokój zawsze dla nas jest otwarty. To fajna.
38:58
To jest fajny fragment akurat tej historii, jak sobie o tym pomyślałem, bo ty nie miałeś kasy, żeby chociażby dorzucić się do czynszu. Mamie po miesiącu, ojciec zagraił, może byś znaleźć jakąś pracę, ruszyłeś z nim na budowę, żeby się od ciebie odczepił. To był trudny powrót do realiów. I mówiłeś, że czułeś wstyd, że musiałeś tam wrócić. I też zaliczyłeś m.in. etap harówki Stoczni Szczecińskiej. Na ile to wszystko w ogóle tak trwało?
39:23
Stocznia Szczecińska długo tam nie wytrzymałem, wiesz, bo chyba około czterech miesięcy tak naprawdę, bo ja nie zatrudniłem się w samej stoczni, tylko w podwykonawcy. I po prostu po pierwsze wchodzisz...
39:39
Wchodzisz do stoczni i jest brama, na której jest zegar i termometr, nie? I na przykład masz 5.30 minus 10.
39:48
I to jest pierwsza informacja, która ci styka, nie? Wchodzisz dalej i... Ja szlifowałem spawę gitarą i palcem. Ktoś pracował w stoczni na szlifierkach, to to są takie określenia tych szlifierek.
40:04
I na przykład schodzisz do zęzów, czyli na sam dół statku w pomieszczeniu mniej więcej tej wysokości, szlifujesz te wszystkie spawy. Jako podwykonawca robisz akord, czyli dostajesz za to pomieszczenie tyle i tyle pieniędzy i patrzysz, że twój majster w parę wkłada ci typa, który jest na kacu.
40:24
i częściej wychodzi na szluga niż w ogóle łapie za szlifierkę, więc wykonując taką robotę w trzy dni, dwa dni, już nie pamiętam ile powinniśmy to normalnie wykonać, robisz to tydzień. Więc te pieniądze w ogóle są już nie warte w ogóle nawet przychodzenia tych godzin. Robisz to w większości sam. No bo ten drugi typ to się nadaje do pchania karuzeli, albo nawet nie. No i to było bardzo frustrujące. Potem jeszcze się okazuje, że twój majster się dogadał gdzieś tam z mistrzem ze stoczni i ci obcinają jakieś... jeszcze coś ci tam obcinają.
41:01
Dostajesz na parę butów po miesiącu naprawdę ciężkiej pracy i sobie myślisz, ja co ja tu robię? No i może drugi miesiąc będzie inny, może będę z kim innym w parze.
41:16
No ale generalnie jakby te miesiące mijają, a zmienia się tylko o 100 złotych przecinek w jedną albo w drugą stronę, więc...
41:26
Niewiele, ale no to w takim wypadku to jest później ten czas, kiedy znowu w twoim życiu pojawia się Vini?
41:34
Tak, to jest później, no to już jest tam gdzieś 30, chyba 32 lata. No bo wtedy jeszcze mieszkałeś u rodziców, to on zaproponował ci pracę w magazynie w 100%.
41:44
Nie pamiętam, czy on mi zaproponował, czy ja go zapytałem, czy nie miałby dla mnie roboty, bo to już tak, ale on dał mi pracę tak.
41:50
Tak, i wtedy powiedziałeś też, że zasuwałeś codziennie od 9 do 17 i próbowałeś normalnie żyć. W międzyczasie wróciłeś do nagrywek, założyliście ekipę spółdzielnia, motorem napędowym był Vini, który co jakiś czas zabierał was do studia Webera. Tak jest. No właśnie, to też chyba już taki fajny czas, taki już klarujący się chyba taką drogę muzyczną, którą później miałeś, co?
42:10
Wiesz co, nie, wtedy to była na pewno przygoda. Nikt nie myślał poważnie o wydawaniu muzyki jako takiej. Romy kradliśmy bity Zapożyczaliśmy je z internetu i robiliśmy swoje wersje tych piosenek po prostu. I to była zabawa, no bo my w tym studiu oczywiście sobie, wiesz, paliliśmy tam nie stricte w studiu, bo Weber nie pozwalał.
42:34
No właśnie to jest niesamowite, że przez to tak naprawdę Vini otworzył studio i to wszystko poszło dalej.
42:39
Tak, żebyśmy nie musieli wychodzić ze studia, zajarać. Niesamowite to jest, że jak się patrzy na to taki przypadek czasami pcha...
42:47
kulę, która potem staje się lawiną. Że to coś takiego było. I właśnie mówię, że on przenosił bity, miał straszne ciśnienie na robieniu muzyki, to był zajęty okres w twoim życiu, robiliście to, czego inni raperzy w Polsce się wstydzili. Mówiliście o tym jak żyjecie, więc nie baliście się używać słów w tekstach typu kokona czy dziwka, bez pierdoletnia i obiwiania w bawełnę. Świetnie to jest podsumowane, bo wydaje mi się właśnie, że wtedy był popularny, był smutny rap.
43:12
To po pierwsze, po drugie wszyscy tak żyli, tylko oni o tym nie mówili w tych piosenkach, nie?
43:17
No tak, no ale to chyba też jest tak, że dochodzisz do tego momentu, w którym po prostu widzisz, że ta rzeczywistość jednak jest trochę inna.
43:24
Ja nawet wiesz, jakby już potem jeżdżąc i kolaborując z innymi raperami, a innymi artystami, widziałem jak żyją i ich życie nie różniło się tam jakoś specjalnie od mojego, tylko widziałem jak bardzo oni w tych piosenkach w ogóle udają, że tego nie robią, albo że to jest nawet B.
43:44
No to chyba też to, no ja nie wiem, bo nigdy też nie byłem w tym środowisku, więc nie wiem jak to wygląda, ale to chyba trochę odziera w ogóle cię z tej pięknej magii tego wszystkiego, co mogłeś sobie idealizować i myśleć.
43:53
Czy ty tak nigdy nie miałeś? Kurde, wiesz co, niestety ludzie są tacy, że z boku dzieciaki są takie, że myślą, że ty gloryfikujesz jakieś rzeczy, nie? Ja wydaje mi się, że nawet jak w jakiś sposób taki pogodny próbowałem o tym mówić, to jednak na końcu Jak się go przesłuchałeś, to mogłeś usłyszeć tam depresja, depresja, depresja. Bo ja nie uważam, dzisiaj to w ogóle jak sobie na trzeźwo wspominam wiele rzeczy, to są samotne wieczory w hotelach, po koncertach z osobą, z którą w ogóle nie chciałbym mieć nic wspólnego i przy takich ilościach używek, że w ogóle jestem przerażony.
44:34
No tylko znowu, to jest droga, ale ja patrzę sobie tak, wychowałem się na polskim rapie, no i słuchałem i twojej muzyki, ale nigdy nie myślałem sobie o tym, że nie wiem, branie prosty albo ci p*** jest super.
44:46
W sensie to nigdy nie był dla mnie żaden przekaz. Dla mnie to była mega ucieczka i ja naprawdę pamiętam samotnego faceta, nie? Samotnego faceta, który wycisza telefon. i zamyka się w pokoju hotelowym.
44:58
Dlaczego dochodzisz do takiego miejsca? Co się dzieje w twojej głowie, że jesteś w takim miejscu, a nie spożytkujesz tego na coś sensownego?
45:04
Przede wszystkim chyba w którymś momencie zacząłem się wstydzić sam przed sobą tych uzależnień i tego wszystkiego, a jednocześnie dalej chciałem jakby w tym być. Dalej to... Jim Morrison gdzieś tam we mnie siedział i...
45:21
Wiesz, ja byłem w momencie, kiedy brałem sobie bucha kraka, serce mi waliło tak, że mówię, nie mogę nabrać oddechu, że mówię, chyba mam zawał, chyba mam zawał, ale dobra, wyczekałem to i nakładałem sobie drugiego bucha i wykręcałem numer na pogotowie, zieloną strzałkę, żeby było widać i brałem bucha i trzymałem palec nad telefonem, żeby zdążyć...
45:49
pyknąć strzałkę, bo nie widziałem, co ten następny bóg przyniesie, nie? No to jest w ogóle nic... I kto to mógł zrobić? Czy ta szczęśliwa osoba w ten sposób jakby się zachowuje?
46:00
No tak, ale mnie zastanawia, skąd to nieszczęście. Gdy sobie sam w sobie w niej pielęgnowałaś, bo z drugiej strony na wszystkich kawałkach był szczęśliwy.
46:07
Wydaje mi się, że my zawsze pielęgnujemy w sobie emocje, nie?
46:14
Jakby chciałbym móc obwinić wszystkich dookoła za to.
46:18
Ale mi nie chodzi o obwinianie, tylko zastanawiam się skąd bierze się taka samotność, taka potrzeba autodestrukcji, chęci zniszczenia się, no bo to ewidentnie było do zniszczenia się.
46:27
No bo też ocierałeś się chyba o takie zniszczenie. Wiesz co, gdzieś tam złamane serce. Gdzieś tam stracona przyjaźń.
46:41
Potem taki brak zaufania do wszystkiego, do samego siebie.
46:51
Potem chyba wstyd samemu przed sobą i przed innymi ludźmi, bo generalnie to są według mnie już takie miejsca, gdzie unikasz ludzi i zamykasz się sam w pokoju, ewentualnie z grupi czy z prostytut. No to chyba jest taki mur, który stawiasz po prostu, żeby nikt do ciebie nie dotarł, nie wyłączasz telefon, potem wstajesz późno albo udajesz, że długo śpisz, żeby nikt do ciebie nie mówił.
47:16
Ale były takie osoby, które powiedziały, stary, dzieje się z tobą coś niepokojącego?
47:24
Wiesz co, na przykład moja mama tego nie mówiła, ale widziałem jej wzrok jakaś się bardzo martwi. Ale nie, to był taki czas, gdzie ludzie chcieli tego i najlepiej być w środku, w tym ze mną.
47:39
i móc sobie odhaczyć w CD, dobrać balet z sobotą.
47:44
Ale myślisz, że były takie momenty, no pewnie wiesz, bądź pamiętasz, czy były takie momenty, że ty byłeś bliski, żeby umrzeć?
47:53
Były takie momenty, no pamiętam, że w sensie pamiętam, to już po prostu jak się odskonałem, to żona mi opowiadała, że byłem nieprzytomny, że jedzie karetka, ja mówię, co ty do mnie gadasz w ogóle, bo się odwołaj, bo ja nie chcę tu żadnej karetki. Były takie momenty, kiedy Też piosenka jest o tym. Właściwie o każdym takim wydarzeniu jest piosenka, gdzie pokłóciłem się z żoną w takim stanie, będąc na szesnastym piętrze, wszedłem na okno i mówię, dobra to ja lecę, nie? A ona mówi, do ja mam tego dosyć, nie wiem, ja na to nie patrzę, ja stąd wychodzę.
48:25
I jak widziałem, że to już nie robi na niej wrażenia, to zaskoczyłem z tego okna, rozbiłem szklankę i przeciłem sobie tutaj jakąś aortę.
48:35
I zalałem pokój tam krwią. Ona wyzwała pogotowie, bo to naprawdę ta krew cały czas taką fontanną waliła. Gdzieś tam ja to próbowałem trzymać, ale byłem taki jakby tyle alkoholu i narkotyki, nie wiem sobie, że ciśnienie jakby nie pozwalało tego zatamować.
48:54
I pamiętam, że wyśli pielęgniarze, ja powiedziałem, że ich potnę tak samo jak siebie, jak jeszcze wejdą kawałek dalej. No i przyjecha policja na glebę, kajdanki, wykręcone ręce, dopiero opatrunki w pogotowie.
49:08
Wiesz, dla mnie ta scena jest zupełnie innym w ogóle fragmentem ciebie, jak teraz z tobą rozmawiam. Kiedy dochodzi taki twist, że to się zmienia? Wiesz co, kiedy jak... chyba...
49:20
Jak już okazuje się, że to wszystko nie działa, nie?
49:25
No bo gdzieś tam uśnieżasz ten ból tym alkoholem, narkotykami, seksem i tak dalej i okazuje się, że to w ogóle nie działa. Tylko, że mi się udało mieć taką refleksję, nie? Bo wiem, że wielu ludziom się nie udaje, a poza tym to też jest takie silne, że kiedy nie dostaniesz pomocy, ale kiedy nie chcesz tej pomocy, no to w ogóle nic z tym nie zrobisz. Wielu naszych kolegów, artystów odeszło, bo cały czas w cugu byli i jakby nie byli w stanie tego odstawić i tak dalej, nie? A ja to byłem depresyjną osobą bardzo i ta depresja się pogłębiała.
50:02
Miałem już syna też. Ja po prostu codziennie zasypiałem z takim, boże co ja temu dziecku... Co ja mu dam? Co ja robię? Czy to jest już koniec w ogóle? Czy ja jeszcze coś w życiu zrobię dobrego? Nawet nie pomijając pieniądze czy coś, bo te pieniądze wtedy było tych pieniędzy tonę. I ja mówię, wszystko mam, mam mnóstwo pieniędzy, ja mogę wszystko zrobić, mogę się stąd wyprowadzić, mogę wszystko i nie mogę sobie poradzić z tymi swoimi uzależnieniami w żaden sposób.
50:33
I tylko w dzień, żeby przetrzymać, żeby to, co na trzeźwo, żeby ten dzieciak nie widział normalnego i tylko do spania i po prostu takie odpinanie wrotek, że po prostu kosmos. I zasypianie z tym uczuciem, czy to już jest mój koniec, czy tak będzie wyglądać już moje życie i tak dalej. I wtedy pamiętam, w którymś momencie pojawiło się Fame MMA.
51:01
I jakby chęć jeszcze sprawdzenia siebie i tak dalej. No treningi wymagały odstawienia tego wszystkiego, nie? Najtrudniej mi było odstawić marihuany, ale po prostu trening, ja kaszlałem, wypluwałem ze siebie takiej ilości substancji smolistych, że po prostu wiedziałem, że to mi w niczym nie pomaga. No i tak stopniowo jakoś to mi się udało z tego.
51:22
A czekaj, a kiedy pierwszy raz przyszła do ciebie myśl, że jesteś uzależniony? Bo to też jest tak, że jednak ludzie, którzy są uzależnieni, wypierają w ogóle to. Ja cały czas to wiedziałem.
51:31
Ja widziałem to cały czas i wszyscy mówią, że to jest pierwszy krok, ale wydaje mi się, że przez większość tych, na pewno już w tym okresie muzyki, to ja już wiedziałem, że to nie jest ok wszystko, bo jeżeli jesteś... 6-5 dni w tygodniu ciągle nawalone, to musi do ciebie dotrzeć, że to nie jest tylko piwko po pracy, tylko że lecisz, nie? No i też chyba to nigdy nie było piwko po pracy.
52:02
No dobra, ale jeden to jest jaranie trawy, dwa to jest pewnie kokainie, trzy to jest hero. Ona się jednak do ciebie dość mocno przykleiła i jak... Wiesz co, ale to było bardzo wcześnie.
52:12
Tak? Tak, to było jak tam miałem chyba z 18-19 lat. I to był taki epizod, gdzie kumple właśnie z ekipy, z którą tam się wtedy latałem, z która właśnie Gdybyś mi dzisiaj powiedział, że my nie będziemy kumplami, albo że nie pójdziemy za sobą w ogień, to bym ci wtedy nie uwierzył. Oni wtedy się zrzucili dla mnie na wycieczkę do Szwecji, na zbieranie jagód i mnie tam wysłali. Ta wycieczka się przedłużyła z miesiąca chyba do dwóch i pół, nie pamiętam już dokładnie. Jakoś tak, bo my te jagody zbieraliśmy, że nie mieliśmy za co wrócić.
52:47
No ale wiesz, zakładam, że to jest taki etap, że jesteś już po drugiej stronie mostu. Że to jest coś takiego, że to nie jest jak zajaranie trawy. Możesz mnie wyprowadzić z błędu, nie wiem.
52:58
Nigdy nie brałem, tylko na tę trawę nie jarałem, więc nawet nie wiem, ale wydaje mi się, że... Wiesz co, no generalnie opiaty mają to do tego, że bardzo szybko rośnie w nich tolerancja i faktycznie głód fizyczny jest dość szybko odczuwalny. Jest to taka rzecz, gdzie na przykład golisz się co 15 minut, bo masz wrażenie, że włosy cię kują. No.
53:17
Dziękuję.
53:18
No ale to czekaj, ale ty byłeś tak, że to był jednorazowy strzał, czy...?
53:22
Nie, to było tam, gdzieś tam było takie część towarzystwa, gdzie potem ci moi koledzy mówią, ty, ale stary, ty już do nas nie przychodzisz, gdzie ty jesteś w ogóle? To było bardzo wstydliwe. A z kolei...
53:34
A okej, czyli to było wstydliwe.
53:35
A jakby chęć za życia była bardzo nieodparta, więc jakby do tej części szedłem ludzi, którzy wiedziałem, że zaraz coś gdzieś trafimy. A i łatwo było ci z tego zrezygnować?
53:50
To było dość wstydliwe wtedy. Ja faktycznie, jakby patrząc na tych ludzi, którzy są już tak totalnie uzależnieni, że wszystko zrobią dla tego strzała, no to widziałem po prostu taki upadek totalny, więc chyba w taką dobrą porę ci moi kumple mnie wysłali do tej Szwecji na jagodę.
54:07
Okej, czyli oni cię wysłali tam, żeby odciągnąć od tego, bo tego nie złapałem. Ja sobie w ogóle myślałem o tym, że co jest taką największą pułapką popularności dla takiego faceta jak ty jesteś, z tego miejsca, z którego ty jesteś, że co tam cię najbardziej kręciło, ale z tego co mówisz to to, żeby być zauważonym.
54:24
Wiesz co, ja teraz jak wychodziłem ze wszystkich uzależnień, ja nie mówię, że ja z nich wyszedłem czy coś.
54:32
Bo ja nie wiem, co będzie jutro czy pojutrze. Jakby robię wszystko, żeby być daleko od tego miejsca. Bo jednocześnie nie nałożyłem na siebie homon to, że ja się nigdy nie napiję, czy tam nigdy nie zajaram. Mam w głowie taką rzecz, że kiedy będzie taka okazja, czy lampka wina z żoną, jak jesteśmy w ciepłych krajach i jesteśmy w restauracji, która ma winiarnię, no to dla mnie niespróbowanie lampki wina do tego steka, który mi akurat podają, to jest też jakiś tam... Chcę to zrobić po prostu.
55:04
Więc ta lampka wina, ja nie lecę dalej w cuk, nie wypijam butelki wina, ani na drugi dzień się nie odpalam, ale tak akurat ja tak mam teraz. Czy to się zmieni? Nie wiem, bo ja nie wiem co będzie jutro. Właśnie, jakby odstawiając te wszystkie rzeczy po kolei, okazało się, że najtrudniej jest odstawić dwie rzeczy. Social media...
55:27
i klepanie po plecach przez innych ludzi.
55:31
To było moje kolejne pytanie.
55:33
Jakby okazało się, że ja żyję dla opinii innych ludzi i że złe opinie mnie martwią, a dobre mnie uszczęśliwiają. I kurde, kiedy dochodzisz...
55:46
A można dojść do tego według mnie tylko w trzeźwości, jakby poza innymi żywkami. I doszedłem do wniosku, w którym się okazało, że jestem uzależniony od pochlebstw.
55:57
I do tego stopnia, że zły komentarz w ogóle robi mi kuku takie na pół dnia, że ja chodzę w ogóle i jak dotarło do mnie, że ja jestem uzależniony od opinii innych ludzi, to mówię, Jezus człowieku, w jakim ty jesteś miejscu, lepiej wracaj do kokainy.
56:15
Bo ty czytałeś komentarze ludzi.
56:17
Znalazłem taki wywiad, o którym to mówiłeś. I powiem ci, że dochodzisz do wniosku, że opinie innych ludzi to nie są fakty w ogóle. To są tylko opinie innych ludzi, którzy mogą opiniować przez pryzmat własnej historii.
56:34
I to może być historia sprzed lat, której nawet nie pamiętają, a może to być historia z wczorajszej nocy, że syn zapierdził, wiesz, z portfela trzy paki, poszedł w miasto i przeprowadziła go policja o 6 nad ranem. I gościu wstaje i on na podstawie tego wydarzenia pisze mi swój złośliwy komentarz, nie? Nie wiem, może być to historia sprzed dwóch dni, że ktoś się dowiedział, że w jego rodzinie ktoś ma nowotwór. I tak dalej, i tak dalej.
57:05
Ale mój odbiór tych komentarzy też może być powodowany takimi historiami. Jakąś historią z przed lat, której ja nie pamiętam, albo właśnie porankiem, w którym dostajesz ku ta f*** wiadomość, nie?
57:19
Tak wygląda, ale wiesz, ja sobie właśnie myślałem, że to mogło być tak trochę, że Sława dała ci taką podróbkę miłości, w którą łatwo było uwierzyć, że jest prawdziwa. Tak. I że to jest ewidentnie o rozsztu coś, co ci rozświetliło.
57:29
I powiem ci, że to jest najmocniejsze, co brałem, nie? No. pochlebstwa i social media, bo najdłużej z tego jakby wychodzi.
57:45
Też był taki moment, że byłeś na mityngu od uzależnień, to chyba był narkotykowy, tak, antynarkotykowy, a w połowie spotkania piszesz do dealera smsa.
57:54
Też chyba nie było łatwe. Nie, nie, jak zacząłem słuchać w ogóle o tym, kto, gdzie tam... I zawódci się filmy. W jakiej piwnicy się zamykał i dlaczego brał to po prostu pod sławką, tylko pisałem tam, że za godzinę, czym mogę wpaść.
58:10
A kobiety w twoim życiu, one czym były? Ratunkiem, lustrem, pokusą? Może samym problemem? Wiesz co, wszystkim naraz.
58:17
Ja też w którymś momencie byłem uzależniony od seksu po prostu i nawet ja już nie dobierałem partnerek w żaden sposób, nie było kryteriów.
58:28
Po prostu, żeby zamoczyć śmierdziela. Okej, ale też, bo jakby u mnie major powiedział, że miał dokładnie ten sam problem, że był wkręcony w orgię, że szedł grubo po prostu, że to już w pewnym momencie tak samo jak z narkotykami, że bierzesz więcej niż potrzebujesz. Też byłeś w tym temacie tak głęboko?
58:42
Wiesz co, byłem. Znaczy ja nie nałaziłem na jakieś orgię, ale miałem tam kolegę dwóch artystów, gdzie jak graliśmy wspólny koncert albo na tym samym festiwalu, to kończyliśmy w tym samym pokoju.
58:54
I braliście sobie 10 prostych... 110 nie, ale tam 4 dziewczyny, 5. Dobrze się bawiliście.
59:01
I jakby chyba nie przypominam sobie wtedy prostych... Dawało nam się wyciągać gdzieś tam dziewczyny z tłu.
59:06
Porozmawiajmy o tym też na pozytywnie, bo są niektóre rzeczy, akurat jak czytałem, to się uśmiechałem. Jak wyglądał taki twój najbardziej rock'n'rollowy okres życia? Jak byśmy mieli go powstaniać mimo wszystko z uśmiechem na twarzy, pamiętając, że nie pochwalamy tego, co się działo, ale ja czytałem tą historię o tym, jak się poznaliście z Hadą. Już mieliście trzy kawałki nagrane razem. Hada był zaszyty, ale to mu nic nie przeszkadzało. Zapił tą zaszywkę.
59:30
Chyba on był też jakoś tam, całe szczęście, Że to nie był pierwszy tydzień zaszycia, tylko tam...
59:37
Pół roku mu zostało.
59:38
Coś tam tak i nie odchorował tego, ani nie musieliśmy dzwonić po pogotowie, ale roznieśliśmy hotel. Zresztą chyba widziałem shortsa z wywiadu Viniego ze Zbukiem, który też wspomina o tej imprezie.
59:53
Tak, tak, tak, tam były gaśnice. Szafa, donarni, to wszystko było już. Tam wyrywaliście wannę chyba z tego, co zrozumiałem. Wiesz co, ja już tak nie pamiętam tego, ale jeżeli z Buku tak opowiadał... To ty akurat mówiłeś.
60:06
To ja już, to wiesz, ciężko mi do tego wszystkiego wróci, ale my to wszystko...
60:11
Tam było mocne, my chcieliśmy powtórzyć w ogóle Rolling Stonesów w Polsce.
60:16
Wiadomo, to z jednej strony jest tragicze, ale z drugiej strony to jest tak, że powoduje uśmiech na ustach.
60:22
Tak, no tylko wiesz, Rolling Stonesi zyskawali na tym sławę, a my koszta.
60:28
A wyrzuciłeś kiedyś telewizor przez okno?
60:33
Mam nadzieję, że nie.
60:35
Ale czy fani kochają muzyka, kiedy jest najgorszą wersją człowieka?
60:41
Tak. Straszne to. Straszne to jest, no. Ale jest jeszcze coś straszniejszego. To, że ty chętnie o tym mówisz, w ogóle w ten sposób się pokazujesz i w ogóle pokazujesz, masz wrażenie, że ty łamiesz system i że systemowi pokazujesz palca, nie? A w ogóle nie. To jest żaden bunt. To jest dla mnie degrengolada i idiotyzm na dzień dzisiejszy.
61:05
Kiedy pierwszy raz poczułeś, że ty nie jesteś już raperem ze Szczecina, tylko ogólnopolskim produktem, który naprawdę zna bardzo dużo ludzi?
61:14
Wiesz co? To było dość późno, bo tak naprawdę ta kariera nie wystrzeliła z pierwszą płytą, nie? Tylko tam gdzieś dużo późno, ale no to wiesz, pierwsze festiwale, gdzie widzisz kilka tysięcy osób, które po prostu możesz nie odzywać gęby do mikrofonu, a oni lecą w całe twoje teksty, nie?
61:32
Ale miałeś tak, że nie mogłeś wyjść w pewnym momencie z domu, bo cały czas ludzie chcieli zdjęcie? Wiesz co, nawet jak były takie momenty, to mi to wtedy nie przeszkadzało. No nie no, z tego co zrozumiałem, to cię napędzało, a w ogóle chciałem do tego nawiązać, że napędem zobacz, co jest to, co jak mówiłeś o tacie, że tata nigdy nie chwalił, że czasami może coś takiego zupełnie małego wyhodować potem tak dużą potrzebę w dorosłym facecie.
61:56
No i tak jak mówiłem, ja byłem uzależniony od tej opinii innych ludzi, tej dobrej, czyli tych pochlebstw. Ja to lubiłem.
62:03
Ale czy wyrzucałeś ludzi, którzy mówili o tobie takie rzeczy, albo zwracali na coś uwagę, mówili negatywne rzeczy, to byli koutowani z towarzystwa?
62:09
Wiesz co, nie. Generalnie, wiesz co, to nigdy tak nie jest, że ktoś ci w twarz coś mówi, nie?
62:16
To tam gdzieś tam możesz usłyszeć za plecami, ale to jest niewielu odważnych takich, którzy przyjdą i ci powiedzieć...
62:21
No ale wiesz, mogą być prawdziwi przyjaciele, to mogą być rodzice, to może ktoś tak jest w stanie tylko ci coś takiego powiedzieć.
62:27
Wyrzucenie z życia, no unikanie takich miejsc i ludzi może być wyrzuceniem z życia też. Myślę, że mogło tak być w wielu przypadkach. Ja zawsze chciałem o sobie dobrze jednak myśleć. Ja zawsze sobie myślałem, że ja nigdy nie byłem osobą wyniosłą i nigdy nie nosiłem wyżej niż srałę. Co zweryfikowano, potem mi powiedziano, no nie mordo to... Wtedy tak nie wyglądało, jak ci się wydaje, nie? Ja taki chciałem, zawsze o sobie staram się myśleć i robić tak, co się okazało, że nie zawsze mi wychodziło, żeby pamiętać spod którego kamienia wypełzłem, skąd ja się wziąłem.
63:03
Ja nigdy nie odmówiłem nikomu, czy zdjęcia, czy rozmowy, wiesz, w sposób arogancki.
63:10
Zawsze starałem się to robić jednak na zasadzie, słuchaj, mega cię przepraszam, ale ostatnio na co mam ochotę, to uśmiechać się teraz do zdjęcia.
63:19
Nie wiesz tam, nie tłumaczyłem, że mi się coś w życiu upieprzyje, ale taki byłem... Co nie zawsze też miało taki skutek, że czasami...
63:28
Ale to wiadomo, nie?
63:29
Nie dasz koszulki z tobą.
63:33
Dokładnie, ale kiedy robisz Tańcz Głupia, daje ci to masowy sukces, od razu wiedziałeś, że to jest hit?
63:41
Dla mnie to był generalnie, każdy utwór z Mateo to był hit. Tylko my byliśmy w szoku, że to nie wystrzeliło, nie? Na przykład, ale my robiliśmy muzykę w zasadzie takiej, że każdy utwór mógłby być singlem.
63:55
Znaczy ja pamiętam dokładnie te czasy, bo ja jestem pokoleniem wychowanym na 100%.
64:00
I po prostu my tak to robiliśmy, więc ja w ogóle usłyszawszy ten bit do Tańcz głupiej, to był dla mnie trochę traumatyczne, bo ja nie wiedziałem co do niego napisać, a wiedziałem, że jak za jakiś czas ja nie dam do tego słów, to Mateo to da góralowi na przykład, nie? Albo komuś innemu i to było dla mnie. Codziennie zasypiałem w studiu, już po robocie, gdzieś tam była powiedzmy trzecia, czwarta nad ranem. Włączałem ten beat i siedziałem jeszcze tam 2-3 godziny i myślałem co ja do tego mogę położyć.
64:32
żeby nie stracić tego beatu, bo to dla mnie był majstersztyk i to był beat w stylu, którego jeszcze nikt nie zrobił. Dlatego ja tak uważam, że my naprawdę przecieraliśmy szlaki i byliśmy dużo przed innymi artystami. Dzięki tej muzyce i dzięki też tej odwadze w tych tekstach, żeby mówić o tym życiu, jak ono wygląda naprawdę, a nie... żeby robić z siebie bohatera nie wiadomo jakiego.
64:56
Tak, ale też wydaje mi się, że Mateo dostał dobry materiał, którym byłeś, że ty się go słuchałeś.
65:02
Tak. No, bo to nawet jak tego nazywasz profesorem muzyki, jak opowiadasz o tym, że on ci pokazywał dużo rzeczy, to wydaje mi się też, że po prostu nie zgrywałeś na siłę kogoś, kim nie byłeś większego artysty niż byłeś i on po prostu ci powiedział, jak to zrobić, żeby to było dobrze i dlatego to wyszło. Takie ja miałem przeczucia co do tego, ale też są takie momenty, kiedy dochodzi do ciebie, że to już nie jest tylko zajawka, że to jest biznes, a biznes też brudzi ludzi.
65:26
Wiesz co, ja nie miałem takiego, ja po prostu leciałem, podobało mi się, że mam tonę pieniędzy.
65:33
Ale mogłeś mieć kilka ton więcej.
65:36
Tak, ale ja dalej żyłem tym chłopakiem z podwórka, który po prostu nie myślało jutrze, tylko dzisiaj. A dzisiaj potrzebowałem mieć kapuchę na koncie, kilka sztuk kokainy, z dwie butelki czegoś i z dwie szmule najlepiej.
65:51
I to się udało ogarnąć. A to były bardzo duże pieniądze w tamtym czasie za rap?
65:55
Myślę, że bardzo duże.
65:57
Wiesz, jak grałem przez tam 3 czy 4 lata, nie powiem Ci, wydaje mi się, że gdzieś w okresie 3 grałem 4 koncerty w tygodniu. Z każdego koncertu przywoziłem od 8 do 15 tysięcy do domu.
66:11
To uśrednimy do 10, będzie łatwiej, czyli 40 tysięcy w tydzień. Razy 4 i razy 3 lata, 3-4 lata.
66:19
Dużo zostało ci z tej kasy?
66:21
Wiesz co, tak trochę mi zostało, ale jakby w złym okresie i źle ją zainwestowałem. Bo ty poszedłeś w krypto też, nie? Ja chciałem zrobić markę odzieżową i też umożliwiam sobie, że zrobię wytwórnię. A tego samego dnia, kiedy jakby dostałem już produkt i wszystko, ogłoszono pandemię. Okej. I chwilę później jeszcze, nie, chwilę wcześniej. I z tą samą pandemią już szła cała ta afera moja. No dobra. No to pewnie zapytasz teraz.
66:50
Czy jest ktoś taki może kto zrobił na tobie więcej niż powinien?
66:55
Tak, wytwórnia 100%. No to powiedz jakie miałeś warunki tam w 100%.
67:00
Warunki miałem 30% dla mnie, 70% dla wytwórni. I one nigdy nie były renegocjowane? Nigdy nie były renegocjowane. I na przykład pokrywałem koszty teledysków. Sam. W sensie nie z swoich pieniędzy, ale jakby koszty produk... Ale musiały się zwrócić. Wliczały się w koszty produkcji płyty i musiały się zwrócić. a nie dostawałem z żadnych, nie było podziału zysków z tych teledysków.
67:26
Ale czekaj, ale pewnie przez całą swoją karierę zakładam, że produkując hity miałeś pewnie inne propozycje wydawnicze.
67:33
Nie byłem zainteresowany nimi w żaden sposób. Ja byłem bardzo lojalnym skupacenem pod tym względem. Mnie interesował jeden sztandard.
67:41
Okej, bo moje kolejne pytanie było, no tak i ty to tam niosłeś i też fajnie to opowiadałeś, że był taki moment, że ludzie pluli trochę na te 100%, to nadal te 100% niosłeś po prostu na sztandarach i przyjmowałeś wszystko za 100%. Ja miałem takie pytanie właśnie, czy raperzy twojego pokolenia nie byli za mało biznesowi?
67:57
Tak, byli. I w ogóle byli jeszcze, wiesz co, to był ten jeszcze taki moment, kiedy słowo komercja było takim słowem, które wyklinało ciebie z branży i stąd było obrażanie się na media i tak dalej, zachowywanie się buńczucznie i te media nie chciały raperów zapraszać do siebie. Potem oni byli zdziwieni, że nie grają nas w radiach, czy tam nie pokazują w telewizji.
68:29
A generalnie narazić się, jakby być ubrany w to brzydkie słowo komercja w tamtych czasach, To było bardzo łatwo, wystarczyło zaśpiewać refren i być komercyjną, sprzedajną.
68:43
To tak było. No i dzisiaj patrząc na to, że Mezzo, Liber, no to ci gości oni potrafili rapować. Ich nazywano hip-hop polo, ale oni potrafili rapować. No Liber jest naprawdę świetnym raperem. Ludzie ma w ogóle dwóch zdań. On naprawdę bardzo dobrze rapuje, zresztą ma też świetny do tego głos. I wydaje mi się, że dzisiaj raperzy jak słuchają rapu, no to mogą powiedzieć, że oni nadal są raperami Mezzo i Liber.
69:03
Wiesz co, no dzisiaj jak słuchasz branży i to w ogóle to się... Zamieniło w totalnie, wiesz, skomercjalizowało się.
69:13
Znaczy jeżeli to nie jest komercją, to to jest porażką.
69:14
Tak mi się wydaje, że to się odwróciło to w ogóle. W ogóle teraz tak. Teraz jak coś nie ma sukcesu medialnego, wyświetleniowego, biznesowego, finansowego w sensie, to znaczy, że nie wypaliło je z dnem.
69:27
To jest do dupy dokładnie. A w polskim rapie więcej ludzi pokłóciło się o zasady czy o pieniądze?
69:33
Wydaje mi się, że...
69:35
Wydaje mi się. Ty wiesz, ja wiem. Wiesz co, jakby wszystko jest określane zasadami, nie? Ale chodzi o hajs. No tak.
69:46
Bo to jest najbardziej zabawne w tym wszystkim. Nie o to, co oni mówią, bo jesteś świetnym gościem do tego, żeby o tym powiedzieć. Ale co ty byś dzisiaj powiedział młodemu raperowi, który podpisuje pierwszą umowę i jest zachwycony, że ktoś w ogóle chce go wydać?
70:02
Żeby poszedł z tą umową do prawnika, nie? I jeżeli jest osobą niepełnoletnią, to żeby poszedł z mamą do prawnika i tatą. Żeby nie podpisywał tego w ciemno, bo to jest tylko, wiesz... Bo raz, że albo odda życie swoje, będzie po prostu...
70:22
Niewolnikiem? Albo po prostu w przypadku sukcesu nie zazna go tak naprawdę, bo jak sukces się skończy to się okaże, że to nie on zarobił pieniądze.
70:33
No i ten pik kariery, bo tak chyba to nie trwa 25 lat. On jest krótszy niż może się niestety wydawać, że te szczyty nie są takie długie.
70:42
W ogóle czas tak mija, że ja nie pamiętam kiedy to minęła połowa mojego życia. Że teraz jak mam taką refleksję, że bo w mojej rodzinie mężczyźni mniej więcej tam dożywają sześćdziesiątego, sześćdziesiątego piątego roku życia. Ja myślę, że będę dłużej, bo jestem ostatnio mądrzejszy i zdrowszy.
71:02
I się zakonserwowałem.
71:03
Ale niech to będzie nawet jeszcze dwadzieścia pięć lat, to właśnie miałem taką refleksję, że skoro te dwadzieścia pięć lat od dwudziestki piątki, teraz mam czterdzieści dziewięć, zaraz od pięćdziesiąt, Że skoro te 25 lat minęło w takim tempie, że ja w ogóle już dużo rzeczy nie pamiętam, też z mojej winy, z racji używek, ale że po prostu pfff, ja jestem dzisiaj 49-latkiem, to czy to się też stanie w tym momencie tego, jak będę 75-latkiem, nie? Pfff, i siądę, mówię ja. Przecież jeszcze byłem niedawno u żurnalisty w ogóle.
71:34
No ja myślę, że tak to trochę chyba by działa. I tego się trochę boję, wiesz, żeby te 25 lat jednak pamiętać,
71:41
I żeby jeszcze zdążyć coś fajnego zrobić, zostawić po sobie w sensie nawet nie muzyki, tylko ja teraz myślę nawet o swoim synu, że chciałbym móc zobaczyć i przekonać się, czy udało się stworzyć człowieka, który jest jednostką samomyślącą, samowystarczalną, a mimo wszystko potrzebną światu.
72:04
Ale masz tak, bo Andrzej Grabowski mi ostatnio to w podcaście powiedział, że ma już sądny wiek, nie licząc mu, ale że dalej czuje się w środku 27-latkiem, że jakby ciało się starzeje, ale w środku serca jednak dalej myśli, że może wszystko, że jest młody. Ty też tak masz?
72:20
Wiesz co, nie. Nie, bo ja po prostu czynnie uprawiam teraz sport i ten sport weryfikuję.
72:25
Okej, czyli rozumiesz. Ja każdym razem, tak.
72:27
I po prostu, wiesz tam, kulam się z młodszymi osobami i widzę jaka jest różnica od sprawności fizycznej, dynamiki, wydolności. I nawet jak mam taki okres, że mogę się poświęcić temu sportowi więcej, i pilnuję jedzenia i spania, regeneracji fizjoterapeutów i tego wszystkiego, to mimo wszystko dzieciak, który po prostu przychodzi po tam jakimś kolokwium, który nie spał, bo się uczył i musiał zdać coś i ziewa na treningu, to robi mnie po prostu...
73:05
Błyskawicznie. Ja po prostu patrzę kiedy to się stało i potem my wstajemy po tej samej ilości czasu walki i ja robię tak, a on się przeciera i podnosi rękę, że szuka następnego gościa.
73:17
Ale to jest chyba najlepszy czas twojego życia.
73:20
No tak, teraz jakby świadomie jestem szczęśliwy.
73:26
Ale to jeszcze wracając do tego rapowego podwórka, raperzy sobie kibicują, czy raczej oglądają cudze wyświetlenia, koncerty, kontrakty i sobie po prostu zazdroszczą?
73:36
Wiesz co, trudno mi powiedzieć, jak to już jest u innych, bo ja sam nie obserwuję już za dużo.
73:40
No ale żyłeś w tym świecie, bo ja mówię o tym już w czasach, kiedy ty naprawdę to...
73:43
Nie, każdy gra do siebie i każdy jak już złapał ten torcik, to nie chce się nim podzielić.
73:49
A ty komuś kiedykolwiek zazdrościłeś?
73:54
Tylko lepszego flow, lepszej rytmiki albo lepszej liryki. To komu zazdrościłeś takich rzeczy?
74:01
Pozytywnie chociażby.
74:02
Wiesz co, parę razy, gdzieś tam Soku mi takim zaimponował paroma wersami, gdzie mówił, jak on na to wpadł, wow Boże.
74:12
Lil Wayne, jeśli chodzi o z Zachodu, to była taka osoba. Mi kolega tłumaczył jego teksty. Ja mówię, co ty do mnie gadasz? Papus był taką osobą, nie? Chłop zarapował o tym, że prawda była królem dżungli na długo przed lwem. Jak mi kolega to przetłumaczył, to ja po prostu siadłem, nie mogłem dojść do siebie 15 minut. Że mówię, prawda była królem dżungli na długo przed lwem? On to powiedział? On to... Mówię, nigdy nie wpadnę na takie wersje, mówię.
74:40
Ale dlaczego nie lubisz się z Mesem?
74:44
Z Mesem chyba przez... z typem Mesem. Wiesz co, w ogóle nie lubię się... Dzisiaj mieliśmy taki epizod, przez który ja go nie lubiłem. Potem coś on miał z Mateo. Ja jako przyjaciel Mateo automatycznie nie lubiłem tego chłopaka. Ale mieliśmy, wiesz co, w Słowacji był taki festiwal, Nie pamiętam jak ten festiwal się nazywał, ale tam dużo polskich zespołów występowało.
75:16
W Hradecz Kolarowej chyba taka miejscowość była. I tam się spotkaliśmy z typem Messem i jego ekipą. No i wszyscy byliśmy pijani po prostu i zaczęliśmy rozmawiać o muzyce. I ja powiedziałem, że lubi Lil Wayne'a, że on mówił, że Lil Wayne to jest łag i kogoś mi tam wymienił, to rzekomo tam zrobił bardzo dużo dla kultury hip-hop, a ja go nie znałem, więc znowu jakby to zostało wyśmiane, że ja nie znam takiej postaci i pokociliśmy się o to do tego stopnia, że zaczęliśmy się tam szarpać.
75:52
Dzisiaj bym powiedział, że wstyd, że w ogóle może poróżnić ludzi takie coś i że to może być tak ważne, że urasta do rangi wojny. Całe szczęście nie pobiliśmy się o to, rozdzielił nas. Przyjaciel wtedy tego typa Mesa, jego wspólnik z Alpo Poliganii.
76:14
Witek. Czy Stasiak.
76:16
Stasiak. I tam jeszcze tam, wiesz, bardzo dobrze jakoś to tam było tłumaczone, że typ jest tam po operacji i że w sensie kiedyś tam miała operację i że ma płytkę tutaj w czaszce i że to mogłoby się źle skończyć.
76:33
A jak dzieci w gimnazjum. Ja myślałem, że to było coś poważniejszego.
76:39
Nie, nie, przysięgam ci, bo pamiętam to jak dziś ten fragment właśnie o tym Lil Wayne'ie i to był chyba gość, który gościnnie wystąpił na płycie doktora Dre.
76:54
Chronik, nie pamiętam już, ale no pamiętam, że dosłownie padały te takie, że ja jeszcze do niego krzyczę, a co ten gościu zrobił, żebym ja wiedział, że on istnieje, więc... I to wszystko jeszcze na hip-hop kempie z tego co mówisz.
77:08
A, hip-hop kemp, tak, dokładnie, no. To jest idealnie, że się tam pokłóciliście. Dzieci. Ale ty miałeś taki moment, że właśnie byłeś Bogiem, że mówiłeś, że pisałeś zwrotki w 40 minut.
77:20
Pisałem piosenki w chwilę, pisałem zwrotki. Do tego stopnia, że jak zapraszałem kogoś na gościnną zwrotkę, to do niego dzwoniłem i mówiłem mu, że jakby nie dam rady, dał napisać, to ja mu napiszę. Takie buńczuczność i takie bałuchwalstwo, że naprawdę szkoda gadać.
77:40
Ale wiesz co, chyba raperzy powinni tacy być. Ale to jest też fajne, że ty o tym mówisz, bo kiedy ja sobie czytałem całą twoją historię, wiedziałem, że rozmowa będzie świetna, bo ty wiedziałem, że tym mówisz. Że jednak dużo ludzi chce to zamieść pod dywan, nie chce o tym opowiadać, a ty jednak masz bardzo mocno otwartą przyłubicę do tego, żeby powiedzieć trochę jak wyglądał ten twój świat.
77:59
Bo generalnie ten świat tak wygląda, nie? I powiem tobie tak, że moja żona... Jak ją zabrałem do tego świata hip-hopu, to przestała słuchać polskiego hip-hopu, bo jak jeździła ze mną na koncerty i mogła przebywać z artystami, których uwielbiała i płyty kupowała i słuchała, i zobaczyła co tam się dzieje i ile tam, ile prawdy jest w tych piosenkach, no to... Szczypta.
78:22
Niestety.
78:23
I ja muszę powiedzieć, że ja nie chcę się wybielać w żaden sposób. Ja robiłem dokładnie to samo. Chciałem siebie widzieć jako Boga i tak Jego siebie przedstawiałem i tak o sobie mówiłem. I tak wszystkich traktowałem i nawet jak mi się wydawało, że ja nie zwariowałem, że mi nie odbiło, to potem ktoś mi to przypominał i mówi, stary, no to z boku nie wyglądało tak, jak ty mówisz, że ty pamiętasz, spod którego kamienia wypędzłeś.
78:51
Ale też mówiłeś, że wizyta w studiu czasem była dla ciebie jak sesja u terapeuty. Przekonałeś się o tym, gdy próbowałeś sobie poradzić z nałogami czy z depresją. Nie potrafiłeś się tak otworzyć w gabinecie u terapeuty na kozecce. Które numery było ci najtrudniej zarapować?
79:06
Poczekaj... Wszystkie, w których był seks i narkoty, to na pewno.
79:19
Wszystkie, w których były, wiesz, złamane serca.
79:22
Naś niechła szybko zakłuchiwałeś.
79:26
Wiesz co, miałem takie epizody w swoim życiu dwa. Ostatnim była moja żona i my się potem rozstaliśmy, to serce też było złamane, bo to się nie mogło oddać, była bardzo duża przepaść wiekowa. Świat nie wyrażał zgody na takie coś, a poza tym żywki nie pomagały w ogóle w tym wszystkim. I one zamiast leczyć to wszystko rozbabrywały. Nie wpadłbym na to.
79:55
A ja byłem wychowany przez czasy, w których mężczyzna nie zwierzał się.
80:02
I pójście po pomoc do terapeuty było nie nawet na zewnątrz, tylko w środku tego mężczyzny, w wielkim faux pas. I przekonanie się do tego, żeby móc pójść komuś opowiedzieć swoją historię zajęło mi bardzo długo. Tym bardziej, że jak się już na to zdecydowałem, to dwie pierwsze moje terapie u psychologa skończyły się tak, że ja wyszedłem zasmarkany i miałem ochotę po prostu rozbić butelkę na głowie.
80:33
Tego terapeuty, psychologa.
80:35
Ale dlaczego tak było? Co cię tam tak złamało?
80:38
Wiesz co? Bagatelizowanie moich problemów. I w ogóle wiesz, trzeba było zrobić tak.
80:48
Ja po prostu wybiegałem stamtąd z płaczem. Mówiłem, że to jest ostatni raz, kiedy ja w ogóle chcę przyjść do takiego miejsca, nie?
80:59
No chodzi o to, że jak masz piekarnię, w której masz czerstwi i słaby chleb, to nie rezygnujesz z chleba, nie? Tylko zmieniasz piekarnię.
81:09
Ale potem znalazłeś innego terapeuta i to poszło łatwiej?
81:13
Tak, teraz mam takiego terapeuta z żoną.
81:17
Interesuje mnie to, co powiedziałeś, że gość z twoim PESEL-em, a szczególnie jeszcze wychowany w ogóle przez tamte pokolenie rodziców, no to właśnie, żeby się otworzyć, to jest bardzo trudne. To jest trudne. Dokładnie. Mie ciekawe, w jaki zachodzi w ogóle ten moment, że stwierdzasz, że to jest dobre, że to ci pomoże. Że co się dzieje, że stwierdzisz?
81:34
Wiesz co, no to stwierdzasz to, co ja stwierdziłem, żeby wytrzeźwiać w jakimś stopniu, nie? I po części to jest taka rzecz, która do ciebie dociera, że to już próbowałeś.
81:46
Te rzeczy już spróbowałeś, one przez mnóstwo lat nic się nie zmienia. Ale musisz coś zmienić, żeby pójść dalej, więc szukasz tego, nie? Na przykład sobie powiedziałem, nigdy nie byłem przez rok trzeźwy. Jak to jest być przez rok trzeźwy? Ale nie mówię o takim, bo ja później też byłem trzeźwą osobą, ale w weekend sobie wypijałem cztery piwa. Albo raz na dwa tygodnie idąc z żoną do restauracji braliśmy butelkę wina, a kończyło się na dwóch. Ja nie mówię, że ja szedłem zachlany i na drugi dzień szedłem w cuk i leciałem cały tydzień.
82:20
Żadowu byłem dwa tygodnie trzeźwy i sobie tam w nagrodę robiłem znowu czteropaczek. Albo znowu butelkę wina, albo rum, który uwielbiałem. Ale nigdy nie byłem tak, że faktycznie przez... Widziałem wywiad z takim chłopakiem, nie pamiętam jak on się nazywa, ale bardzo mnie to poruszyło. On powiedział, a spróbuj pić miesiąc trzeźwy, równy miesiąc, ale trzeźwy tak, że nie bierzesz bucha jointa i nie bierzesz łyka piwa, chociaż tobie się wydaje, że od łyka piwa nic się nie dzieje.
82:54
To tobie się to wydaje i ja potem też zacząłem siebie obserwować. Okazało się, że po jednym piekieliszku albo w połowie piwa moja percepcja się zmieniała w ogóle. Mój ton mówienia i tak dalej. Mówię, ty, jednak coś się zmienia po tym łyku piwa, nie? I mówię, to faktycznie, jeżeli łyk piwa ma wpływ na proces zachowań i tak dalej i postrzegania świata, to ja chciałbym zobaczyć, jakie to postrzeganie świata będzie, jak ja będę trzeźwy ten miesiąc, nie? Potem mówię, ok, przez miesiąc jestem trzeźwy i zacząłem obserwować następną rzecz, że obciążony organizm nałogami Nie mówi sobie, ale fajnie, wytrzymałem sobie miesiąc i dzisiaj wypiłem małe piwo do meczu albo dobrego filmu z żoną i chipsów i na drugi dzień nie mam ciągoty, żeby się znowu napić.
83:44
I jaki proces zachodził znowu? W mojej głowie zachodził proces taki, że na drugi dzień jednak nie miałem fazy, żeby się napić, nachlać czy coś, ale a to znowu sobie małe piwko wypiję, bo przecież miesiąc nie piłem, to znaczy, że nie mam z tym problemu. Wczoraj wypiłem piwko, nie pociągłem to dalej w skutkach lawiny. Mówię, to co, dzisiaj też mogę się napić małego piwa i nagle...
84:06
Ale nie, ale w sumie nie będę się napić. I cały tydzień następny była walka, bo przecież się napiłem małego piwa, nie poszedłem w cuk, dzisiaj mogę sobie wypić lampkę wina albo znowu małe piwo. I albo nie, nie, ale po co, ale po co, nie pij tego, nie rób tego, znowu sobie zrób miesiąc. Ja zamiast zajmować się domem, żoną, dzieckiem, robotą, to zajmowałem się procesem myślowym napić się lampki wina albo małego piwa, czy się nie napić. I znowu mówię, dobra, to teraz jeszcze nie byłem w sytuacji, w której jestem trzeźwy rok.
84:37
To ja chcę spróbować być trzeźwy rok, ale nie trzeźwy, że wypijamy małe piwo właśnie i uważam, że nie jestem pijany, tylko taki trzeźwy totalnie, że ja sobie mówię, że przez rok nie piję piwa i to nie jest w ogóle problem. Ja nie mam problemu z tym, żeby wybrać piwo do kolacji czy wino do kolacji, tylko ja w ogóle nie chcę tego robić. No i tak jakby się to zaczęło. I że to po prostu z tym poszedłeś do terapeuty. I z tym poszedłem do terapeuty i poszedłem też, poszedliśmy na terapię dla parza.
85:08
Ale to fajna rzecz? Byli u mnie ludzie, którzy mówili, że traktują taką higienę dla związku.
85:14
Kurde, świetnie to nazwali.
85:16
Po roku się dostali później. Spoko, ale to może był fajny rok. Nie, no tak, ja żartuję oczywiście z tego, ale no faktycznie to, że taka higiena, że po prostu to jest dużo lepsze miejsce do po prostu procesowania niektórych rzeczy i nazywania.
85:27
I co okazało się, że ja przede wszystkim jakby... Patrząc na życie moich rodziców, no nie umiałem rozmawiać, bo moi rodzice konflikty zagrzebywali pod dywan i po prostu przestawali na jakiś czas ze sobą rozmawiać. Nawet to był taki czas miesiąca czy coś, że mama mimo, że robiła obiady, to ojciec ich nie jadł, tylko sobie smarował chleb masłem i sobie robił kanapki. Ale te obiady były, więc w każdej chwili, kiedy on chciał ten obiad po pracy ciężkiej zjeść, to on ten obiad był, tylko on sobie go nie nakładał. No i ona też go mu nie nakładała.
86:00
Spali w osobnych pokojach, w osobnych łóżkach i na przykład po miesiącu nagle w ogóle wstawałeś rano na śniadanie, oni razem robili śniadanie w niedzielę dla rodziny i dla siebie i rozmawiali. nie przegadując w ogóle tego, co się wydarzyło i chwilę w moment później znowu okazało się, że to coś tam nie było tak. No i tak wyglądał też mój związek, że ja po prostu przeczekiwałem burzę, tylko że okazywało się, że to przeczekiwanie burzy nie rozwiązuje w ogóle przyjścia następnej.
86:37
No nie, to zupełnie nie, ale to też chyba są takie... Znowu wracamy do tego punktu wyjścia mentalnie z miejsca, w którym dorastamy. No bo jakby skąd masz się tego nauczyć?
86:44
No tak, tak, tak. No jakby ja musiałem w ogóle do tego dojść, u tego terapeuta. Ten terapeuta pozwolił mi znaleźć to miejsce, w którym dlaczego ja chcę przemilczeć wszystko i najlepiej obudzić się na drugi dzień i jakby wiesz, udawać, że nic się nie wydarzyło, nie? Chociaż nasze konflikty były dość duże, nie?
87:03
wywalane drzwi, wiesz, we wszystkich pokojach, czy to z głowy, czy to z łokcia, czy to z 50...
87:09
No i w roku wydawaliśmy tyle pieniędzy, że się w parę nie mieści.
87:12
No czekaj, teraz nie mogę cię puścić bez tego. Co to znaczy? Że zakłóciliście się, drzonacie?
87:18
Kłóciliśmy się i żeby po prostu się nie drzeć albo nie rzucać w siebie przedmiotami, no to ja na przykład wbiegałem głową w drzwi i przebijałem je na wylot, no bo przecież takie drzwi teraz robię. Albo żona wjeżdżała kolanem w te drzwi, albo ona się zamykała na klucz i żeby się do niej dostać, rozwalałem te drzwi po prostu. Nie, bo ja musiałem już wykrzyczeć i widzieć, co ona ma na twarzy, jak ja do niej krzyczę, a nie tylko się domyślać. Kiedy ostatni raz wyważyłeś drzwi?
87:47
Oj, dobry rok temu. Albo nawet dalej.
87:53
Ciekawe czy ta firma jeszcze istnieje.
87:57
Ale generalnie terapeuta pomógł mi znaleźć miejsce dlaczego, w którym to się w miejscu dzieje.
88:06
Oswoić się z tym i dotrzeć do tego, że to w ogóle nie jest rozwiązanie i że to wywalanie tych drzwi i darcie gęby w ogóle nic nie zmienia i to jest dobre. Ja polecam.
88:16
A kiedy dorosłeś do roli ojca?
88:20
Myślę, że jak zszedłem się z moją żoną dzisiejszą i jak wygrałem sprawę o syna i ten syn ze mną został. To było mniej więcej siedem lat temu, sześć, siedem chyba.
88:36
Bo to też syn był akurat w tym miejscu, gdzie to rozkręcała się twoja kariera, gdzie to wszystko o czym rozmawialiśmy wcześniej się działo, a dziecko w międzyczasie gdzieś dorastało i to co nawet powiedziałeś tam, że próbowałeś być trzeźwy w trakcie dnia, żeby on cię po prostu widział trzeźwego. To w ogóle jest ciekawe też i to, że koniec końców wywalczyłeś do niego prawa, no w Polsce to nie jest rzecz bardzo oczywista.
88:59
To też było bardzo ciężkie, ale też nie było trudne.
89:03
W sensie jakby prawdy. Dlatego, że w tym momencie po prostu jego mama znikła i na dwóch ostatnich sprawach nawet się nie pojawiło, więc jakby wysoki sąd nawet nie chciał już tam drążyć, co się dzieje.
89:14
Ale to chyba też straszne od tej strony, że kiedy jesteś tym opiekunem tego małego człowieka, ty musisz mu tak wytłumaczyć, żeby taka sytuacja nie złamała go tak jak to, o czym rozmawialiśmy w twoim życiu.
89:25
Tak, to jest na pewno trudne, a wiesz co, udało mi się właśnie, jakby ten nowy... Moja żona jest świetną matką i na dzień dzisiejszy mój syn nie mówi do niej ciociu czy coś, tylko mówi do niej mamo, ona do niego mówi synu. W ogóle są w świetnej komitywie, chyba często lepszej niż ja z nim. I się zastanawiamy, czy to kwestia kolor z góry.
89:54
Bo przecież nie był ci... Byłeś jest lotna. Nie, to są już żarty, to już są żarty.
90:03
Ale to jest śmieszne. Ale czekaj, a widzisz w nim siebie młodego?
90:08
Czasami tak, ale wiesz co, jego wychowały inne czasy. On był bardzo rozpiestrzany. On miał wszystko w dzieciństwie, co tam tylko chciał.
90:18
Ja byłem bardzo w trasie, a z tego, co ja tam wiem i zauważyłem, to było dziecko wychowywane przez telefon. On miał dwa i pół roku, on jeszcze nie mówił, bo on późno zaczął mówić. Co prawda chodził.
90:33
Chodził już przed ukończeniem roczku i nawet nie raczkował, tylko po prostu wstał i poszedł. A mówił bardzo później, bo prawie w wieku trzech lat.
90:43
I on miał dwa i pół roczku i ja pamiętam, że on nie umiał mówić, a umiał znaleźć moje piosenki na YouTube.
90:50
To też nawiązanie do tego, że nie potrafił raczkować, ale od razu poszedł, to nawiązanie do taty.
90:57
Nie przysługiwałbym sobie tego.
90:59
No ale powiedzmy sobie też to wprost, że łatka kapusia w twoim świecie jest prawie jak wyrok śmierci.
91:04
Co ona ci realnie zabrała? Przyjaciół, pieniądze, koncerty, spokój czy poszucie własnej tożsamości?
91:10
Zabrała mi wszystko, co wymieniłeś po kolei, ale uratowała mi życie, uważam. Dlaczego? Dlatego, że wszystko to się skończyło i ja faktycznie upadłem, w sensie zostałem sam.
91:25
I oprócz mojej żony nie miałem za wiele wsparcia, więc to się skończyło. Ja po prostu widziałem, że muszę coś zmienić, żeby wstać z łóżka. Czyli musiałem odstawić wszystko i móc trzeźwo ogarniać świat. Wiedziałem, że po pijaku ani naćpany tego nie ogarnę.
91:46
I że to się nic nie zmieni, że po prostu, wiesz, tam gdzie ludzi kupa, to ich rekulę zduka. I że ja jestem sam i że tylko tą tarczą i jedyną bronią została moja żona ze mną.
91:59
Ale że, wiesz, że ta tarcza też nie wystarczy, bo ona też ma gdzieś swoje granice. I ja wiedziałem, że ona też potrzebuje mojego wsparcia, żeby móc tą tarczą być, nie? A ja nie byłem tego wsparcia dać, nie będąc osobą trzeźwą.
92:14
Ale w ogóle jak to wszystko wyglądało, jak to się wylało? Wiesz, ja mogę ci też powiedzieć, że jak się przygotowywałem do naszej rozmowy, ja dopiero poznałem tą historię całą. Wcześniej w ogóle było coś tak, że ktoś mi powiedział, a bo sobota kogoś wydał, bo sam miał iść do więzienia. Ja to wziąłem i poszedłem z tym dalej, w sensie nigdy co prawda tego nie mówiłem w internecie, bo ja zawsze uważam, że nie można mówić rzeczy, które się nie sprawdza. Zresztą ty też miałeś taką historię z Nitro i też powiedziałeś, że wtedy się naprawdę wylało, kiedy Nitro nagrał na swoim streamie, opowiedział o tej historii, ale... Powtórzył po prostu.
92:43
On nie opowiedział nawet tej historii, tylko on po prostu nazwał mnie kapusiem czy coś takiego, jakby i tyle wystarczyło.
92:52
Wszedł w tej narracji po prostu.
92:53
Wszedł w tą narrację.
92:54
Dokładnie, ale trzeba się trochę dużo bardziej zagłębić w ten temat, żeby w ogóle go poznać i żeby zrozumieć... Żeby zrozumieć. Tak, bo ja dopiero jak się przygotowywałem do podcastu, to miałem taki względnie jasny przegląd całej tej sytuacji i pomyślałem sobie, że jak to się wylało, to jakby to jest niewyobrażalne.
93:10
Wiesz co, to się wylało w niezłym momencie, bo to się właśnie wylało w momencie pandemii i wtedy, kiedy zamknęli nas w domach i było ciężko cokolwiek się nawet do tego wszystkiego odnosić. Poza tym, jak to się wylało, wiesz... To dużo tego było, nie? No bo to właśnie nikt, tak jak ty, nie zweryfikował tego, tylko powtarzał to, nie?
93:32
No trochę widzisz mi życia za to, że to musiałem wszystko oglądać. Więc podchodziłem do tego i pomyślałem sobie, ty powiedziałaś tam jakimś tam jednym z wywiadów, że ludziom się wydaje, że internet to jest prawdziwy świat, ale nie. w prawdziwym świecie. Ty musiałeś rozmawiać z niektórymi ludźmi i tłumaczyć to wszystko, jak to wyglądało naprawdę. I ty nie możesz niektórych rzeczy pokazywać w internecie, bo internet nie jest prawdziwym światem. Światem, dokładnie. I wiesz, ja tak pomyślałem sobie, wiedziałem, że włożyłeś kasę w wytwórnię, w ciuchy, w panie i jeszcze wyjechałeś to.
94:02
To wszystko i ta kasa jakby utonęła cała.
94:05
Bo to nie były pieniądze, których nie można było rozpieprzyć.
94:10
Ale mówisz, że się uratowałeś, to znaczy, że wytrzeźwiałeś i zdystansowałeś się od tego zupełnie? Dzisiaj masz z tym większy luz?
94:18
Mam totalny z tym luz, bo ja po prostu wiem, jaka jest prawda i tak jak ci powiedziałem, udało mi się wyleczyć z uzależnienia od opinii innych ludzi, bo opinie to nie fakty. Ja wiem, kim ja jestem i co się wydarzyło i ja nie potrzebuję już klepania po plecach, ani klepanie po plecach nie jest dla mnie super ani negatywne rzeczy na mój temat nie są dla mnie bolesne, bo one nie są prawdziwe. Ci sami ludzie, którzy dzisiaj Cię chwalą i kochają, jutro Cię nienawidzą albo kwestionują.
94:51
Więc jeżeli uzależniasz swoje życie od opinii innych ludzi, to uwierz mi, bardzo szybko będziesz nieszczęśliwą osobą.
94:58
Po prostu. Kiedyś ktoś na samym początku, jak nagrywałem ten podcast, powiedział taką jedną rzecz. Pamiętaj, że nigdy nie będziesz tak słaby, jak będą pisali w komentarzach i nigdy nie będziesz tak dobry, jak piszą w komentarzach. I to była złota rada, którą dostałem na samym początku i trwam z nią do dzisiaj. Ale ty masz w sobie tyle miłości i spokoju, że byłbyś w stanie usiąść do jednego stołu z ludźmi, którzy cię wtedy atakowali, pogadać i zapytać się, dlaczego to się wydarzyło? Wiesz co, nie, bo nie mam takiej potrzeby zupełnie.
95:24
Ja jestem w totalnie innym miejscu. I coś ci powiem. Ja jestem w totalnie innym miejscu, a ci ludzie dalej są w tym samym. Więc ja mam takie podejście. Nie możesz otaczać się toksynami i na koniec dnia być zdziwionym, że kołacze ci serce i nie możesz zasnąć. I że masz problem ze spaniem. Więc ja dbam o swój umysł. Ja po prostu nie życzę tym ludziom żadnych... Nie zło życzę.
95:50
Wszystkim ludziom. Nie potępiam ich i nie każe. W mojej głowie ja nie mówię, że im przebaczam. Ja po prostu odpuszczam to wszystko. A nie mam ochoty z nimi mieć okazji porozmawiania o tym, bo ja wiem, że ich życie się nie zmieniło. Oni są dalej w tym samym miejscu albo jeszcze gorszym. Ja jestem w naprawdę fajnym miejscu i wiem, że może to brzmieć jak, a co on ma powiedzieć.
96:16
Nie, ja tak nie patrzę na to. Jesteś gościem, który potrafi opowiadać o wszystkim złym, co się wydarzyło w twoim życiu, więc jakbyś sobie z tym nie radził, albo życie było w złym punkcie, to wydaje się...
96:26
Ja po prostu jestem w tym punkcie swojego życia, w którym chcę być i nie mam potrzeby jakby realizowania się i konfrontowania tego, co się wydarzyło z tym, co się dzieje teraz. Ja już po prostu lubię swój dom, lubię do niego wracać. Kiedyś musiałem od niego uciekać i nienawidziłem do niego wracać, stąd zamykałem się w pokojach hotelowych sam lub z kimś i z używkami. Teraz ja po prostu tęsknię za swoim domem i gdziekolwiek nie jestem, chcę zasypiać i budzić przy mojej żonie.
96:57
Chcę patrzeć, jak mój syn robi kanapki sobie do szkoły i udaje, że nie wkłada tam sałaty i ogórka.
97:04
Wiesz i takie rzeczy. To mnie cieszy jak patrzę jak mój syn się rozwija, jak chodzimy razem na treningi, razem w trójkę trenujemy. Planujemy teraz jechać na wspólne mistrzostwa Polski, więc to jest w ogóle przygoda mojego życia. No ale to jest piękne. I nie mam potrzeby weryfikowania tych spraw z ludźmi, których nie lubię.
97:27
No i nie cenisz. Nie cenię, niepotrzebni mi są w życiu i ich energia też mi jest niepotrzebna, więc w ogóle absolutnie.
97:35
Przestałem być śmietnikiem na czyjeś emocje.
97:39
Kiedy dostałeś propozycję walki boksertki za 17 tysięcy złotych, miałeś się bić z jakimś aktorem serialowym dawne, dawne czasy. W ogóle nawet konsultowałeś tę ofertę chyba z Kawulem, bo z kimś z KSW, więc zakładam, że to pewnie był Kawul. Ile musiały ci zaproponować Filiki, że przyjęłeś taką propozycję?
97:58
Wiesz co, nie pamiętam, ale to i tak było za mało, żeby spłacić moje długi z fiskusa.
98:05
To jaki miałeś tam długi?
98:07
Kali miał potężne, Kali mi opowiadał... Wiesz co, nie, no to wiadomo, że to nie były tam miliony dolarów czy coś, ale to było grubo ponad 200 tysięcy.
98:15
A nie pamiętam już tej oferty, ale chyba około 200 tysięcy ta oferta tam gdzieś była. Z fejmą? Z fejmą, tak.
98:23
Bo wiesz, od dawna trwa dyskusja, że freaky to patologia, ale czy to nie jest tak, że młodzi ludzie, oni niby chcą normalności, ale jednak koniec końców oglądają kolejne gale, a potem sami krytykują tych ludzi, którzy na tych galach występują?
98:37
Wiesz co, zło, nazwijmy to zło umownie, bo to co dla ciebie jest złe, to dla kogoś nie musi być. Jeżeli jest w granicach jakichś norm, no to... Czasami nawet i kulturowych. Tak, to się okazuje, że to jest okej.
98:53
Ale umówmy się, że to przyciąga. Tak jak ten blask tego życia, w którym byłem i chciałem tam być i być tą gwiazdą. Ta degrengolada, ten seks, te narkotyki, ten alkohol to było świetne. Dzisiaj w ogóle nie wspominam tego jako coś świetnego ani w ogóle nie polecam.
99:14
Jest takie powiedzenie, wiesz ci ludzie to oglądają, denerwują się na tych ludzi, dają komentarze, że ten tak i ten znowu to, że to jest obrzydliwe, że coś, ale dalej to oglądają. Gdzieś jest takie powiedzenie, przeczytałem, że dlaczego denerwujesz się na klauna, że jest klaunem? Zapytaj siebie, dlaczego tak często przesiadujesz w cyrku.
99:38
Wiesz, ja przestałem tego oglądać, żeby nie musieć się tym denerwować i nie widzę w tym wartości jakichś, oprócz tego, że można zarobić tam pieniądze, zadbać o... Ja z tego wyniosłem wszystko co najlepsze. Czyli zarobiłem pieniądze i dostałem takiego kopa, żeby zostać jednak przy sporcie, a nie przy używkach.
99:56
No wiesz, bo to jest w ogóle piękna definicja tego, jak powiedziałeś, że tak naprawdę fame ma odcięło cię zupełnie od używek.
100:03
Tak, bo ja musiałem, ja trenowałem w klubie, który nie poszedłby jakby raz, że nie pozwoliłby mi trenować, gdybym dalej żył takim życiem. Dwa, że trener nie chciałby stanąć w narożniku z taką osobą, która nie wyciąga wniosków i on też firmuje mnie w jakiś sposób.
100:24
Ale jak patrzysz, bo mimo wszystko
100:26
Jesteś gością, który rapuje.
100:29
Tęsknisz za rapowaniem? Rapujesz coś, chcesz kiedyś wydać?
100:33
Ja co jakiś czas wydaję sobie single albo epki.
100:37
No ale to jest mało cały czas.
100:39
Tak, bo mi to wystarczy. Poszedłem w piątek na trening, wieczorem zagrałem koncert i całą noc układałem kolana lodem i po prostu nie mogłem spać z bólu, więc ja też nie jestem w stanie już zagrać tylu koncertów.
100:54
Jeszcze jeżeli to są właśnie takie planery, że ja gram o 19, 20, 21, 22 to jest okej, ale ja w normalnym życiu w swoim domu o 22 jestem po spacerze ostatnim z psami i ledzę w łóżku z swoją żoną, o 23 śpię, więc jak gram kluby, które chcą żebym grał o 24 albo najlepiej pierwszej, żeby z barów wezeszło jak najwięcej, bo często jest tak, że po tym jak ja schodzę ze sceny i robię sobie zdjęcia ludzie się rozchodzą do domu, Więc im zależy, żebym ja zagrał jak najpóźniej, żeby ci ludzie...
101:24
Po pierwsze, od 22 na kamerce siedzę tak i się modlę, żeby po prostu nie zasnąć. O pierwszej w nocy gram dla tak pijanych ludzi albo tak porobionych, że w ogóle nie ma z nimi kontaktu.
101:37
I bardzo rzadko jest tak, gdzieś tam w tłumie jest, ja szukam tej osoby, która jeszcze wie co śpiewa, czyli śpiewa ze mną, żeby dostać tej energii zwrotnej w jakiś sposób. Więc no ja po prostu nie jestem już w stanie udźwignąć tego rock'n'rollowego życia bez bycia rock'n'rollowcem.
101:53
Ale jest jeszcze zapotrzebowanie na sobotę? Widzisz, że po prostu to cały czas, że masz jakąś taką grupę oddanych ludzi, którzy cały czas ciebie słuchają i chcą... Tak, no jakby to się ciągle opiera na tych starych przebojach.
102:04
Ale widzę, wiesz, to jest przynajmniej 25+, a nie 16.
102:09
Siła naturalna.
102:12
Tak, przyjechałem teraz z dwóch sztuk, gdzie na jednej było tam 600-700 osób, mi się wydaje, otwieraliśmy sezon na Wyspie Grodzkiej.
102:23
I była pogoda, nie dopisywała, co prawda nie podało, ale było zimno i strasznie wiało. I z tego co wiem, to nawet organizator z żoną mroją rozmawiał, że dobra, niech chociaż 100 osób będzie o taki dzień, a po prostu zapełniliśmy tą Wyspę Grodzką tymi ludźmi. Odbiór był niesamowity. Teraz w Świebodzicach grałem koncert, zamykałem koncert po Daj to Głośniej Tymku i pięknych i młodych Dawidzie narożnym i wyobraź sobie, że po wszystkich tych gwiazdach ludzie nie rozeszli się do domów, tylko zostali tak samo tłumnie i śpiewali z nami wszystkie piosenki.
103:00
Ale też, bo dużo mówisz o energii, mówisz o takim bardzo chikicznym życiu, zagłębiłeś się gdzieś w duchowość, w takie... Moja żona to jest taka osoba, więc ja sobie od niej to biorę, ale ja sam jakby nie mam takiej potrzeby.
103:12
No i chyba ona alternatywna medycyna. Ona bardzo dużo, ona jest wiedźmą taką według mnie. Chyba tak o sobie nie mówi, ale według mnie jest czarownicą wiedźmą.
103:25
To jest człowiek, który pokazał mi buddyzm, z którego ja mogłem potem pójść sobie dalej w swoje rzeczy jakieś, nie?
103:31
Ale co to znaczy twoje rzeczy?
103:33
No ja sobie poszedłem w stoicyzm.
103:35
Okej. I sobie praktykujesz.
103:38
Nie mówię, że jestem takim mega praktykiem, że tu siedzi gościu, który został oświecony i on jest teraz pełnym stoikiem, bo chyba też nie o to mi chodzi, ale tak, że bardzo pracuję tyle samo nad ciałem, co nad głową, bo okazało się, że... Kiedy przestajesz to robić, to rzeczy znowu wracają, nie? Bo tylko możesz coś zmienić ciągłą pracą. Za każdym razem, kiedy sobie mówisz, a dobra, już doszedłem do miejsca, w którym to wszystko jest ok i przestajesz to robić, to znowu się cofasz, nie?
104:10
To już kończąc, czego ty słuchasz dzisiaj? Jaka muzyka cię kręci? Co lubisz posłuchać?
104:14
Wiesz co? Słucham takich artystów jak Vitamina, jak The Casino. No i słucham dużo takich młodych artystów, których nie widać.
104:30
W sensie ja nie widzę, może ja nie śledzę, bo teraz dzięki temu, że odstawiłem internet i social media, to mniej zauważam. I jeżeli Spotify nie podeśle mi czegoś w klimacie, który słucham, no to nie wiem, że coś jest, ale takiego artysta noc, teraz on się podpisuje noc.
104:50
Polecam sprawdzić i to takie naprawdę fajne są to rzeczy, ale ja dużo słucham rzeczy o miłości,
104:57
Łagodnych w ogóle.
104:58
Łagodnych w ogóle, tak. To jest niesamowite. No ale ja też takie piosenki zacząłem robić. One się co prawda nie sprzedają, bo ludzie by chcieli chyba tego sobotę, który się przewraca i za którego żona podpisuje ręką, bo już nie jest w stanie trafić w długopisem w okładkę płyty, którą ma podpisać. I chyba takie rzeczy to dalej ludzi kręci. Jednak to rock and rollowe życie. No ale skoro ja takim nie żyję, to...
105:28
To nie mogę o tym pisać, w sensie nie umiem za bardzo, pewnie bym mógł zmyślać, bo to nie jest problem, ale nie wiem czy chcę to robić. Zobaczymy, gdzieś tam szykujemy jakiś taki, szykujemy app, w której może w trzeciej osobie będę takie rzeczy poruszał, zobaczymy. No nie mam pojęcia, w ogóle nie potrzebuję tego aż tak, w moim życiu wszystko się zgadza, że ja nie potrzebuję wracać na pierwsze strony gazet i na celownik.
105:56
Ale w ogóle brzmisze jak gość, który, znaczy nie chcę powiedzieć, że nie ma pasji, ale że to jest już narzędzie bardziej niż główny cel życia.
106:04
Nie, to jest to miejsce, w którym ja ciągle sobie coś tam spełniam i nawet żona mówi, że co jakiś czas mówi, weź idź do studia, weź coś napisz i nagraj, bo ty gorzkniejesz stary, ty gorzkniejesz. I co jakiś czas ja biorę sobie, łykam taką tabletkę w postaci muzyki, żeby znowu odbłonnieć, żeby nie gorzknieć.
106:23
Ale to bardzo dobra tabletka. Ja bardzo czekam na nowe rzeczy i życzę Ci wszystkiego najlepszego i bardzo i to bardzo Ci za dzisiaj dziękuję.
106:34
Podcast nakręca Gentleman Cars. Wypożyczalnia samochodów sportowych i luksusowych. Sprawdź na www.gentlemancars.pl. Działamy na terenie całej Polski. Wybierz swój wymarzony fotel Yumisu. 10% taniej z kodem żurnalista.
106:52
Jeśli kochasz muzykę, wiesz, że liczy się każdy detal. Dlatego wybieramy Eversolo, najdoskonalsze odtwarzacze sieciowe. ReCable, włoskie przewodniki stworzone dla prawdziwego hi-fi. E-Simply Analog, wszystko co sprawia, że vinyl żyje na nowo. Install Audio, najlepsze marki, najlepszy dźwięk.