00:03
Są takie historie, które po prostu nie pozwalają oderwać się od ekranu. Jeszcze jeden zwrot akcji, jeszcze jedna tajemnica do rozwiązania i nagle okazuje się, że jest zdecydowanie później niż planowaliśmy pójść spać. Jeśli też lubicie takie wieczory, to mam dla was małe polecenie. Zabójczo dobre lato w BBC First codziennie o 21. Stacja przygotowała na letnie miesiące szereg wciągających seriali kryminalnych i thrillerów psychologicznych.
00:35
Wśród nich losy sierżanta Steve'a Arnotta, który pierwotnie pracował jako funkcjonariusz do spraw zwalczania terroryzmu, ale po tym jak podczas nieudanej akcji został postrzelony, niewinny człowiek, a Arnot odmówił pomocy w tuszywaniu pomyłki, został karnie przeniesiony do jednostki antykorupcyjnej. Kolejne odcinki przedstawiają codzienną pracę jednostki.
00:57
To serial Line of Duty, wydział wewnętrzny, którego pierwsze dwa sezony będziecie mogli śledzić od czwartku, 6 sierpnia właśnie w BBC First. Będą emitowane dwa odcinki, jeden po drugim. Ale to nie koniec, bo BBC First szykuje dla was znacznie więcej wciągających tytułów i zapewnia rozrywkę na każdy letni wieczór. Codziennie od godziny 21 możecie oczekiwać znakomitych seriali. Stacja ma także w planach emisję produkcji takich jak Po Powodzi i Zbrodnie na Shetlandach, a na antenie zobaczycie też Zaproszoną, My Life is Murder, McDonald i Dots.
01:35
W cieniu podejrzeń Annika czy Zbrodnie Saint-Pierre. Jeśli tak jak ja najlepiej czujecie się w domowym zaciszu, a letnie wieczory najchętniej spędzacie wyglądając światła księżyca z otwartych na oścież okien i lubicie dać porwać się w ciągającej historii serialu, to ta polecajka jest właśnie dla was. I co najlepsze, codziennie czeka tam na was coś ciekawego. Kto dołączy ze mną do śledzenia wątków sierżanta Arnota w serialu Line of Duty Wydział Wewnętrzny? Widzimy się przed telewizorami w czwartek, 6 sierpnia o 21.
02:08
Zabójczo dobre lato, tylko w BBC First.
02:14
Ostatnio wokół tej sprawy zrobiło się głośno. Głośno dlatego, że pojawiły się publikacje na jej temat, ale też wielu z was i wiele z was napisało do mnie na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy z prośbą o poruszenie tej sprawy.
02:39
Stwierdziłam, że to oczywiście najwyższy czas, żeby to zrobić. Tym bardziej, że ostatnio byliśmy wszyscy świadkami bardzo głośnego zatrzymania podejrzanego o zabójstwo Izy Strzałkowskiej, Michała S., którego złapano po 15 latach. To jest sprawa odrobinę starsza. I w dodatku jest to sprawa z okolic Juży i Lipska w województwie mazowieckim.
03:09
Kiedyś było to województwo radomskie. To są miejscowości pomiędzy Radomiem a Ostrowcem Świętokrzyskim, tak bym to chyba najlepiej umiejscowiła na mapie, takie dwa punkty orientacyjne.
03:25
I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie była to właśnie zbrodnia z cyklu szczególnie bliskich mi spraw.
03:37
właśnie poprzez te lokalizacje, ponieważ jak dowiecie się z tej historii, ciało zamordowanej Lucyny Kaczmarskiej zostanie odnalezione raptem kilka kilometrów od miejscowości, w której przez dziesiątki lat mieszkali moi dziadkowie. To do nich jeździłam przez bardzo długi czas, około 20 lat, na wakacje.
04:09
I to były wakacje, które trwały nie tydzień czy dwa, tylko to były pełne dwa miesiące. Jeździłam tam rowerem bardzo często, właściwie codziennie miałam taki rytuał. i też wybierałam się właśnie w tamte okolice i prawdopodobnie, zupełnie nieświadomie przyjeżdżałam obok miejsca, w którym właśnie ciało Lucyny Kaczmarskiej zostało odnalezione. Ale żeby nie przedłużać swoich osobistych wtrętów, których jedni lubią, inni nie znoszą, przechodzę do historii Lucyny Kaczmarskiej, która mam nadzieję, że również niebawem się rozwiąże.
05:22
Muzyka
05:43
Podgórze to niewielka wieś pod Radomiem w okolicach Iłży. To kilkadziesiąt domów, kościół, sklep, przystanek. Typowa miejscowość, w której wszyscy się znają. Tu wiadomo, czyj syn wrócił nad ranem, kto komu pożyczył ciągnik, kto z kim się spotyka, kto z kim się pokłócił i czyje dzieci gdzie się uczą.
06:07
Właściwie w jednym z takich domów mieszkają państwo kaczmarscy, rodzice oraz Lucyna i jej młodsza siostra.
06:18
To zwyczajna rodzina, jak ich w tej okolicy setki. Rodzina, którą sąsiedzi opisują jednym zdaniem. To bardzo porządni ludzie. Lucyna rodzi się w listopadzie 1984 roku i już jako półroczne niemowlę wymawia pierwsze sylaby, a w wieku półtora roku układa krótkie zdania. To jako matka dwuletniej córki wiem, że jest to bardzo szybko układać zdania w wieku półtora roku.
06:52
Ma jasne kręcone włosy i pogodny uśmiech, a w głowie mnóstwo pomysłów. Co ciekawe, te jasne kręcone włosy z czasem się wyprostują i zciemnieją.
07:07
Jak wspomina mama Lucyny, Maria Kaczmarska, w okolicy mieszka tylko dwoje dzieci, z którymi Lucynka świetnie się dogaduje i spędza mnóstwo czasu na wspólnej zabawie. W wieku 6 lat idzie do zerówki, a rok później, w 1991 roku, rozpoczyna naukę w szkole podstawowej. To właśnie tam okazuje się, że jest zdolną i pilną uczynnicą, Szybko przyswaja wiedzę, bez trudu zapamiętuje nowe rzeczy, bierze udział w konkursach, występuje na szkolnych akademiach, a za dobre wyniki, wzorowe zachowanie i wysoką frekwencję regularnie zbiera nagrody i pochwały.
07:49
Ludzyna rozwija też wiele zainteresowań, bo jeszcze w podstawówce zaczyna uczęszczać na zajęcia taneczne, co też sprawia, że jest bardzo wysportowana, ma dobrą kondycję fizyczną. Oprócz tego też, jak powiedziałam wcześniej, Rozwija się artystycznie, recytuje, ale też pisze przemyślane wypracowania, opowiadania. Ma też dzięki temu bardzo bogate słownictwo. To jest też efekt jej czytelniczej pasji, bo jest prawdziwym molem książkowym.
08:20
Ma młodszą o 4 lata siostrę, co powiedziałam wcześniej, tylko nie zaznaczyłam tej różnicy wieku. Siostra ma na imię Beata i to właśnie Beatę Lucyna otacza opieką, pomaga też jej w nauce. Pani Maria podkreśla, że Lucyna do tego wszystkiego potrafi gotować, sprząta, dogląda zwierząt na gospodarstwie.
08:44
No właśnie, z racji tego, że jest to wieś i rodzice pracują na gospodarstwie, no to wiadomo, że tam pracy nigdy nie brakuje. Każde ręce do pomocy są na miarę, na wagę złota, więc na Lucynę w tej materii zawsze, zawsze można liczyć. Rok 1999 przynosi w Polsce reformę oświaty, która na dobre zmienia strukturę szkolnictwa.
09:16
W miejsce dotychczasowej ośmioklasowej podstawówki wprowadzone zostają 6-letnia szkoła podstawowa i nowo utworzone gimnazja. Oczywiście wiem, że wszyscy o tym wiecie, ale jeśli słuchają nas dużo młodsze roczniki, to mogą o tym nie wiedzieć.
09:35
Lucyna oczywiście znajduje się w tej drugiej, ostatniej już grupie, która kończy 8-letnią podstawówkę. Jeszcze rocznik 1985 ją kończy. W każdym razie w 1999 roku przekracza próg liceum ogólnokształcącego w Iłży. Codzienne dojazdy z Podgórza, które jest, jak powiedziałam, niewielką miejscowością, ale to się wiąże z tym, że jest też słabo skomunikowana. Więc te dojazdy są w praktyce bardzo, bardzo trudne, wręcz niemożliwe.
10:08
Zatem naturalnym wyborem staje się zakwaterowanie w internacie. Taki układ sprawdza się jednak tylko przez rok, bo dzielenie pokoju z kilkoma innymi uczennicami okazuje się na tyle uciążliwe, też dla nauki, dla jakiegoś takiego komfortu, że po pierwszej klasie liceum Lucyna zaczyna prosić rodziców o zgodę na przeprowadzkę. A rodzice, chociaż z początku się wahają, ostatecznie ustępują tym prośbom i tak we wrześniu 2000 roku Lucyna rozpoczyna nową przygodę, ponieważ wprowadza się na stancję.
10:47
Tam wynajmuje pokój u prywatnej właścicielki, u której mieszka jako jedyna lokatorka.
10:57
Jak to często bywa podczas nauki w szkole, szczególnie w szkolnej ławce, nawiązuje się bardzo bliska relacja Lucyny z jej koleżanką z klasy, Wioletą. Więź między dziewczynami rozwija się błyskawicznie i szybko wykracza poza mury szkoły. Dziewczyny spotykają się Już nie tylko na lekcjach, ale też po nich, gdzie razem spędzają, właściwie to kiedy spędzają razem mnóstwo czasu.
11:30
I to właśnie ten inny, bardziej emocjonalny rozdział w życiu Lucyny otwiera się w 2001 roku, kiedy poznaje Tomka. Ich znajomość przeradza się w związek, który trwa mniej więcej 12 miesięcy.
11:47
ale niestety trudno go nazwać spokojnym. Według bliskich Lucyny awantury zdarzają się między nimi regularnie, a część znajomych podejrzewa nawet, że napięcia między parą już wykraczają poza zwykłe słowne spięcia.
12:08
Latem 2002 roku, gdzieś na przełomie czerwca i lipca, dochodzi do ich rozstania, z którym Lucyna nie radzi sobie najlepiej. Inicjatywa rozstania wychodzi od Tomka, który wkrótce potem wiąże się z kolejną dziewczyną, a dla Lucyny ta decyzja okazuje się być bardzo bolesnym ciosem. uczucie do byłego chłopaka nie gaśnie, a myśl o tym zakończonym związku po prostu nie daje jej spokoju.
12:38
To też ważne, żeby powiedzieć, że Lucynie nie brakuje adoratorów, jest bardzo atrakcyjną nastolatką, do tego wszystkiego jest bardzo bystra, ma dobre poczucie humoru, No ale nawet to, że właśnie ma takie powodzenie, niewiele w jej sytuacji zmienia, ponieważ jej rozpacz nie mija, a ona stara się wykorzystać każdą nadarzającą się okazję, żeby chociaż z daleka gdzieś tam Tomka zobaczyć, podejrzeć.
13:11
Podobnie jak większość swoich rówieśniczek bardzo lubi zabawy, dyskoteki i to właśnie na jednej z takich dyskotek poznaje Wojtka. Ich znajomość ogranicza się do zaledwie kilku spotkań. Chłopak, mimo że w rzeczywistości chodzi do szkoły w Solcu nad Wisłą, Konsekwentnie utrzymuje w tajemnicy właśnie ten fakt, przedstawiając się jako uczeń technikum w Lipsku, gdzie rzekomo też, tak jak Lucyna, nie mieszka u siebie, tylko akurat on mieszka w internacie.
13:50
I nie sposób dzisiaj jednoznacznie stwierdzić, jak poważnie Lucyna traktowała tę znajomość, podobnie jak niewyjaśniona pozostaje kwestia motywów, którymi Wojtek się kierował, ukrywając te prawdziwe miejsce swojej nauki i mieszkania.
14:09
Kiedy kończą się wakacje i rozpoczyna wrzesień, wszyscy uczniowie wracają do szkolnego rytmu. W 2002 roku 1 września wypada w niedzielę, co sprawia, że rozpoczęcie roku szkolnego przesunięte zostaje na kolejny dzień i dopiero 3 września uczniowie po raz pierwszy zasiadają na lekcjach. Lucyna tego dnia rusza do szkoły oddalonej od swojej stancji o zaledwie 300 metrów, a gdy lekcje dobiegają końca, wraca do wynajmowanego pokoju.
14:41
Tam zastaje panią Zosię, tą swoją gospodynię, która zajęta jest rozmrażaniem i myciem lodówki. Okazuje się, że starsza pani ma umówione spotkanie, a że jest w środku roboty z lodówką, to szybko daje to Lucynie do myślenia, więc postanawia jako uczynna i pomocna osoba zaproponować, że to ona dokończy rozmrażanie i mycie lodówki. Dzięki temu pani Zosia nie będzie musiała się spieszyć, gonić i stresować.
15:15
Gospodyni z radością przyjmuje te propozycje, po czym wychodzi na to omówione spotkanie ze znajomymi.
15:25
Nim lodówka zdąży się rozmrozić do końca, Lucyny już nie ma w mieszkaniu, wyszła na spacer, prawdopodobnie wyszła na spacer, podczas którego trafia na kolegę i to od niego dowiaduje się, że jej były chłopak Tomek wybiera się do oddalonego od Iłży o 30 kilometrów Lipska. Te wieści wywołują natychmiastową reakcję u Lucyny, ponieważ od razu wraca na stację, szybko się przebiera i jeszcze przed wyjściem zostawia dla pani Zosi kartkę z wiadomością jadę z Tomkiem do Jawora, wrócę około 22.
16:09
Nie wiadomo, dlaczego zmieniła nazwę miejscowości na Leściku, ponieważ od kolegi słyszy, że jadą do Lipska. Tego niestety nie wiemy do dzisiaj. W każdym razie ta wiadomość ma być dla pani Zosi jakimś uspokojeniem, ponieważ Lucyna zdaje sobie sprawę z tego, że bardzo dobrze pani Zosia zna Tomka, więc ma pewność pani Zosia, z kim Lucyna jest. bo to właśnie była kiedyś nianią Tomka kilkanaście lat wcześniej, kiedy był malutki, więc no to jest taka dość bliska, dawna co prawda znajomość, no ale ta rodzina świetnie zna panią Zosię z wzajemnością i pani Zosię też bardzo Tomka zna, traktuje go pewnie trochę jako jakiegoś wnuka, siostrzeńca, bratanka, cokolwiek.
16:59
Podejrzewam, że Lucyna liczy na to, że wróci jeszcze przed panią Zosią i dokończy rozmrażanie lodówki. No chyba, że ta sprawa wyjazdu jest dla niej tak ważna, że nawet jest w stanie nie dotrzymać tej obietnicy rozmrożenia i umycia tej lodówki.
17:21
Chwilę później, po napisaniu tego liściku i wyjściu z domu, idzie, właściwie to idąc do tego miejsca umówionego spotkania z Tomkiem, spotyka przypadkowo swoją najlepszą przyjaciółkę, czyli Wiolę i tym razem opowiada jeszcze inną wersję, bo twierdzi, że jedzie z Tomkiem do Lipska, gdzie ma poznać nowego kolegę.
17:45
No i właściwie na tym ta historia się kończy. Wiola idzie w swoją stronę, Lucyna w swoją. Mija kilka godzin, już jest wieczór, kiedy pani Zosia wraca do mieszkania i nie da się ukryć, ogarnia ją złość, bo po wejściu do mieszkania zauważa, że lodówka, tak jak była brudna i nieumyta, tak nadal Taką pozostała. Jedzenie w dalszym ciągu pozostaje na stole, więc postanawia porozmawiać z Lucyną, ale kiedy otwiera drzwi do jej pokoju, okazuje się, że nie ma jej.
18:24
Widzi wtedy karteczkę z notatką i jedyne, co jej pozostaje, to odłożyć rozmowę na jutro i samej dokończyć ten przykry obowiązek. Następnego dnia rano Lucyny jednak nadal nie ma w domu, a to już sprawia, że pani Zosia zaczyna się lekko niepokoić. Mijają dwa dni.
18:48
Jest 5 września, kiedy matka Lucyny, pani Maria, jest w pracy i podczas swojej zmiany w szpitalu, bo jest tam zatrudniona, oprócz tego, że oczywiście też mają gospodarstwo, dzwoni do niej matka jednej z koleżanek z klasy, pytając czemu Lucyny od kilku dni nie ma w szkole.
19:14
Dla pani Marii to pytanie jest zaskakujące. No jak to jej córki nie ma w szkole? To gdzie ona jest? Co się stało? Tego samego dnia mniej więcej o tej samej porze w Podgórzu w rodzinnym domu Lucyny pojawia się pani Zosia. Staje w progu drzwi i przyjmuje ją ojciec Lucyny, który jest bardzo zaskoczony tymi odwiedzinami, no ale to, czego się dowiaduje, zwala go z nóg, bo co innego jest nie pójść do szkoły, czego dowiaduje się pani Maria, ale czym innym jest dowiedzieć się, że jego córka dwa dni wcześniej wyszła ze stancji i do dzisiaj nie wróciła.
19:56
Pani Maria jeszcze o tym nie wie, postanawia przerwać pracę, natychmiast wraca do domu. Stamtąd, po już po rozmawianiu z mężem, udają się do Iłży, gdzie chcą sami zacząć szukać Lucyny. Odwiedzają oczywiście wynajmowane mieszkanie, do którego przyjeżdża też oczywiście pani Zosia z nimi. Przeszukanie pokoju Lucyny nie przynosi żadnych wskazówek, jedynym tropem pozostaje kartka wspominająca o wyjeździe do Jawora, więc mają tylko tyle, ale pani Maria zwraca jednak uwagę na jeszcze jedną rzecz, bo w jej pokoju znajduje wpiętą do prądu, do kontaktu po prostu ładowarkę, A to sprawia, że Pani Maria wysnuwa wniosek, że z tego mieszkania musiała wychodzić w pośpiechu, skoro pozostawiła w kontakcie ładowarkę, bo zazwyczaj miała taki nawyk, że po ładowaniu wyciągała ją z kontaktu.
20:58
Więc dlaczego tak bardzo się spieszyła? Pani Zosia pamięta, że, zresztą na tej kartce to jest napisane, że do tego Jawora miała pojechać z Tomkiem. Nie wiemy dlaczego, dopiero wtedy spróbowała się z nim skontaktować. No, ale po telefonie Tomek twierdzi, że nie ma pojęcia, gdzie może Lucyna przebywać. Po południu pani Maria postanawia jeszcze odwiedzić znajomych córki, wydzwania do nich, wypytuje, ale nikt nie potrafi udzielić żadnych informacji.
21:38
Po kilku godzinach bezowocnych poszukiwań rodzice po prostu decydują się na ostateczność. No właściwie od tego powinni zacząć, ale rozumiem, że były takie czasy, że o zaginięciach i o tym, jak powinno się zachować, nie mówiono zbyt wiele. W każdym razie postanawiają pójść na policję i zgłosić zaginięcie.
22:01
Ale spotykają się z nieoczekiwaną przeszkodą, ponieważ funkcjonariusz odmawia przyjęcia zgłoszenia, tłumacząc, że Iłża nie leży w rejonie działania tej jednostki, mimo że to właśnie tam Lucyna mieszkała i tam była widziana po raz ostatni.
22:20
Rodziców odsyła się do komendy w Lipsku, pod którą podlega Iłża, no więc oni pokornie jadą do tego Lipska, no bo nie pozostaje im nic innego. W tym czasie niepokój rodziców i właściwie to wszystkich, którzy się dowiadują o tym, że Lucyny nikt nie widział od 3 września, Ten niepokój narasta z każdą godziną, no bo to pierwsza taka sytuacja, kiedy Lucyna po prostu nie tylko nie wraca do domu bez wcześniejszego uprzedzenia, ale też jej telefon jest wyłączony.
22:57
Nie da się z nią w żaden sposób nawiązać kontaktu. Beata jest zrozpaczona, babcia Lucyny jest zrozpaczona, cała rodzina sparaliżowana jest poczuciem bezradności.
23:13
7 września pani Maria otrzymuje telefon, którego totalnie się nie spodziewa. Dzwoni do niej mężczyzna, który pyta, czy Lucyna się już odnalazła. Głos tego człowieka jest pani Marii nieznany. Mężczyzna też się nie przedstawił i z pewnością nie należy do nikogo, kogo można było skądkolwiek kojarzyć.
23:40
Jednakże po zadaniu kilku pytań przez paną Marię, pani Maria podczas tego telefonu zadaje temu człowiekowi jakieś pytania, on na nie nie odpowiada, po czym po prostu się rozłącza. To połączenie jest o tyle dziwne, że sprawa zaginięcia Lucyny na ten moment nie jest jeszcze specjalnie nagłośniona. O tym, co się dzieje, wiedzą tylko lokalni mieszkańcy, no ale domyślam się, że na przykład wystarczyło powiedzieć gdzieś tamto jednej czy dwóm koleżankom, których rodzice pytali 5 września, co się stało z Lucyną, no i pocztą pantoflową takie wieści się rozniosły.
24:25
Ze strony policji pojawiają się na początku próby takiego złagodzenia nastrojów, uspokojenia rodziny. Badają sugestie, że może Lucyna po prostu się gdzieś bawi na imprezie, albo przechodzi fazę buntu, albo zakochania szaleńczego i wkrótce wróci sama.
24:45
Rodzice jednak stanowczo odrzucają taką interpretację. Są przekonani, że tego typu zachowanie zupełnie nie pasuje do charakteru córki. Domagają się intensywniejszych działań poszukiwawczych, mając pewność, że gdyby tylko Lucyna miała możliwość się z nimi skontaktować, to na pewno by to zrobiła. Po siedmiu dniach bezowocnych poszukiwań w głowie Pani Marii już wydarzyła, Ta nadzieja coraz bardziej gaśnie i po raz pierwszy pojawia się myśl, że jej córka może nie wrócić już żywa.
25:22
Tymczasem w Iłży, Lipsku, Podgórzu i okolicznych miejscowościach pojawiają się pierwsze plakaty ze zdjęciem zaginionej. Rodzina i wolontariusze proszą o pomoc każdego napotkanego przechodnia, kierowców autobusów, taksówkarzy. Wszędzie pada to samo pytanie, czy ktoś nie widział nastolatki. Pewien trop przynosi zeznanie kierowcy autobusu, który zapamiętał sprzedaż biletu osobie bardzo podobnej do Lucyny w wieczór jej zaginięcia.
25:53
Ale szczegółowa analiza trasy tego kursu szybko wyklucza ten trop, no bo kierunek jazdy nie pokrywa się z żadnym miejscem, do którego Lucyna mogłaby zmierzać, ani do domu rodzinnego, ani do stacji, ani do Lipska, ani do tego Jawora, ani do żadnej miejscowości, którą zamieszkiwałby ktoś z jej bliskich.
26:17
więc ostatecznie ustala się, że zagadkowa pasażerka to nie mogła być po prostu Lucyna.
26:25
Mijają kolejne dni bez kontaktu, bez znaku życia. Matka Lucyny nie ustaje w wysiłkach, codziennie telefonuje lub osobiście odwiedza komendę w Lipsku, dopytuje o jakiekolwiek nowe informacje dotyczące swojej córki.
26:45
27 września 2002 roku również tak robi, dzwoni na policję, ale tym razem rozmowa przybiera zupełnie inny obrót, bo policjant informuje ją o odnalezieniu ciała młodej kobiety w Zagajniku w miejscowości Pawliczka.
27:06
Podaje szczegóły wyglądu odnalezionej kobiety, kolor i długość włosów, przybliżony wzrost, ale kluczowym elementem okazuje się jednak charakterystyczny pieprzyk na udzie, który Lucyna posiadała, a który znajdował się na ciele kobiety. Policjant potwierdza, że znaleziona w tym zagajniku ma dokładnie taki sam znak szczególny.
27:36
Jak wspomina Maria Kaczmarska, jeszcze zanim zobaczyła ciało na własne oczy, to w głębi serca wiedziała już, że to jej córka. Ostatecznie potwierdzono to badaniami DNA. I tak te kilkutygodniowe poszukiwania kończą się w najbardziej tragiczny z możliwych sposobów, bo to najgorsza wiadomość, jaką Pani Maria usłyszała w swoim życiu.
28:07
Ten ból, który jej wówczas towarzyszył był absolutnie nie do zniesienia. Po odnalezieniu ciała siedemnastoletniej Lucyny prowadzenie sprawy przyjmują funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu. Od samego początku śledztwa nie ma wątpliwości co do jednego, że doszło do zabójstwa.
28:35
Przeprowadzona sekcja zwłok nie przynosi jednak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie co do przyczyny śmierci, a przez to ustalenie motywu okazuje się jeszcze trudniejsze.
28:51
ciało było nagie, więc mogłoby to sugerować podłoże seksualne. Ale taka interpretacja wcale nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, bo w pobliżu miejsca nie natrafiono na żadną odzież, a wszystko wskazuje na to, że ten zagajnik w Pawliczce nie był rzeczywistym miejscem zbrodni, a jedynie miejscem porzucenia ciała.
29:18
Pytania o to, kto, gdzie i z jakiego powodu odebrał życie Lucynię pozostają w tamtym momencie bez odpowiedzi.
29:28
Dla pani Marii ustalenia policji są truzgocące. Jej córka od zawsze dążyła do tego, by we wszystkim być pierwszą. Prawo jazdy zdobyła już jako siedemnastolatka kilka tygodni po przekroczeniu dozwolonego wieku. Wtedy można było od siedemnastego roku życia mieć prawo jazdy i niestety pani Maria też interpretuje to w ten sposób, że jako pierwsza ze swojego pokolenia osób jej znajomych odeszła z tego świata. Pierwsza jako osoba z tej rodziny.
30:00
Bardzo zastanawiający jest stan, w jakim odnaleziono ciało Lucyny, bo jest to stan bardzo zły.
30:09
zbyt zaawansowany proces rozkładu, jak na, przyjmując to, że na przykład zginęła 3 września, to i tak na 27 września jest to zbyt zaawansowany stan rozkładu, a to uniemożliwia właśnie precyzyjne ustalenie momentu śmierci. Śledczy biorą pod uwagę też hipotezę, że sprawca mógł bezpośrednio po zbrodni przetrzymywać właśnie zwłoki w miejscu o bardzo wysokiej temperaturze, która już nie panowała wtedy we wrześniu i ani razu nie było wtedy upału, co miało celowo przyspieszyć procesy gnilne.
30:50
Do tego wszystkiego ciało Lucyny pozbawione jest palców, przez co nie udaje się zabezpieczyć żadnego materiału biologicznego spod paznokci, ponieważ po prostu ich nie ma. Oficjalne wyjaśnienie mówi o działaniu dzikich zwierząt, które w ten sposób mogłyby uszkodzić ciało, ale pani Maria nie kryje swoich wątpliwości i zastanawia się, czy nie mogło chodzić raczej o celowe działanie sprawcy, mające na celu zatarcie śladów, bo brakowało jakby tylko tych fragmentów ciała, nigdzie indziej Rozumiem, nie było śladów pogryzienia przez dzikie zwierzęta, akurat brakowało tylko palców.
31:37
Pani Maria po prostu rozważa możliwość, że Lucyna po prostu stawiała opór, broniła się, więc pod jej paznokciami mogła się znajdować krew czy naskórek napastnika. Ale mimo tych podejrzeń, opinia patologa jednoznacznie wskazuje na zwierzęta jako jedyny powód i przyczynę tego braku palców.
32:02
Najważniejszym zadaniem policji staje się odnalezienie sprawcy tego brutalnego zabójstwa. Śledczy przesłuchują wszystkich znajomych, między innymi Tomka, czyli byłego chłopaka z Lucyny, z którym według swojej karteczki miała wyruszyć w stronę Jaworu, a z kolei Violi powiedziała, że jedzie z Tomkiem, ale do Lipska, żeby spotkać się z tym Wojtkiem.
32:31
Tomek przedstawia swoją wersję wydarzeń, twierdzi, że Lucyna zwróciła się do niego z prośbą o podwiezienie do Lipska, tłumacząc, że właśnie tam, w tamtejszym internacie, uczy się i mieszka jej nowo poznany kolega, czyli Wojtek, którego chciałaby zaprosić na studniówkę, bo studniówka czekała ją za kilka miesięcy. Tomek miał się zgodzić na tę przysługę, tym bardziej, że i tak się wybierał w tamte okolice, bo w Lipsku czekała na niego z kolei jego nowa dziewczyna Magda.
33:04
Po drodze jeszcze planował zabrać kolegów mieszkających w Jaworze, czyli w sumie zgadzały się wtedy obie te wersje, że jedzie do Jawora i że jedzie do Lipska. Ale ta wersja rodzi jednak bardzo istotną wątpliwość, ponieważ, no właśnie, Lucyna na kartce wskazuje, że celem jej podróży jest Jawor, Violi powiedziała, że jedzie do Lipska, to samo mówi Tomek, ale w jakiś sposób dotarła do Pawliczki, a Pawliczka leży zaledwie 5 km Przed Jaworem, patrząc od strony Iłży i nie jest to w ogóle w kierunku Lipska.
33:53
Śledczy postanawiają sprawdzić ten trop.
33:57
mam na myśli trop tego nowego znajomego, czyli Wojtka. Docierają do niego, a on składa obszerne zeznania. Jego alibi zostaje potwierdzone przez pracowników internatu i z pewnością w wieczór zaginięcia Lucyny nie opuszczał budynku. Zostaje sprawdzony również jego telefon. Około 20.00 z telefonu Lucyny do tego Wojtka wychodzi sms, w którym ona prosi go o wyjście z internatu, tłumacząc, że chce z nim porozmawiać.
34:35
Ale odpowiedź Wojtka przychodzi dopiero po dłuższej chwili, a z jej treści wynika, że w placówce, w której mieszka, po prostu panują surowe zasady zabraniające opuszczania budynku po godzinie 20. No ale właśnie, przecież Tomek się tam nie uczył. I właśnie w tamtym momencie ustalają to policjanci.
34:59
Wojtek nie tylko tam nie uczęszcza do szkoły, ale chodzi do szkoły w Iłży i to jest chyba największa zagadka w tej całej sprawie.
35:15
Więc czy to Wojtek okłamał Lucynę z miejscem swojego pobytu, jeśli tak, to jaki był jego cel, czy może po prostu cała historia o tym, że Lucyna jedzie się spotkać z Wojtkiem, została wymyślona przez zabójcę tylko po to, aby zmienić trop i rzucić podejrzenia na kogoś innego.
35:35
jeszcze była taka wersja, że on się uczy w Solcu nad Wisłą, ale to była wersja, którą też słyszał ktoś ze znajomych w ogóle, więc ten Wojtek, nie wiem czy on po prostu ściemniał, czy były to jakieś dziwne jego zabiegi, powstaje kolejna poważna wątpliwość, czy wiadomość w ogóle Lucyna wysyłała osobiście, czy może ktoś inny, kto właśnie nie posiadał wiedzy o tym, gdzie naprawdę uczy się i mieszka Wojtek, tylko na przykład usłyszał od Lucyny, że mieszka w tym Lipsku, bo to była ta ściema i po prostu chcąc zatrzeć ślady po sobie i zmylić tropy, po prostu już z telefonu Lucyny, nad którym ona już utraciła kontrolę i to w ciągu pierwszej godziny od wyjazdu z Iłży musiałoby się to stać, więc można przyjąć, że wtedy na przykład już coś jej się stało Ktoś zabiera jej telefon, żeby zmylić trop, wysyła z jej telefonu SMS-a o tym, żeby chłopak wyszedł przed ten internat w Lipsku.
36:45
No właśnie, bo to musiałaby być osoba, która Wojtka w żaden sposób nie znała. Nie można też wykluczyć prostszego wytłumaczenia, że po prostu faktycznie Lucyna do tego Lipska przyjechała.
37:03
Sama napisała do niego smsa, żeby wyszedł przed internet. On oczywiście nie byłby w stanie tego zrobić, no bo zwyczajnie go tam w świecie nie było, więc napisał jej wiadomość pod tytułem, no przepraszam, ale są tutaj ścisłe zasady i nie mogę wyjść.
37:21
Tomasz, ten jej były chłopak, w dalszych swoich zeznaniach utrzymuje, że Lucyna opuściła jego samochód na rynku w Lipsku i od tamtego momentu wszyscy stracili ją z oczu. Wersję potwierdzają obecni z nim koledzy, zgodnie twierdząc, że tak, że właśnie w tym momencie i w tym miejscu doszło do rozstania.
37:45
Co ciekawe, pierwotne zeznania wszystkich świadków są spójne. Nikt z obecnych nie widział dziewczyny po opuszczeniu przez nią pojazdu. Sytuacja zmienia się jednak podczas kolejnego przesłuchania, bo zarówno Tomasz, jak i Magdalena wprowadzają nowy szczegół.
38:04
bo Magdalena też jest przesłuchiwana po prostu jako dziewczyna Tomka, która pewnie dawała mu też alibi. Oni wspólnie twierdzą, że jakiś czas po wysadzeniu Lucyny w Lipsku, około kilkudziesięciu minut później, Dostrzegli ją idącą od strony kościoła w kierunku jednego z lokalnych barów. Miało mieć to miejsce podczas ich przejazdu samochodem w stronę Solca nad Wisłą, dokąd oni wybierali się na wieczór.
38:38
Tomasz zaznacza stanowczo, że powrót do Iłży nie odbył się wspólnie z Lucyną, nie było między nimi żadnych ustaleń dotyczących wspólnej drogi powrotnej, więc w jego przekonaniu po prostu Lucyna musiała wrócić albo w towarzystwie jakiejś innej znajomej osoby, albo po prostu skorzystała z jakiejś przypadkowej okazji podwiezienia. Nie wiem, czy były autobusy wtedy o tamtej porze z Lipska do Iłży, mogła też nimi może wrócić, może to już nie było możliwe, więc dlatego rozważano jakąś podwózkę lub autostopę.
39:13
Do policji trafiają jednak informacje o tym, że pojawiają się osoby, które były rzekomo świadkami momentu, w którym Lucyna wysiadała z samochodu na Lipskim Rynku. Osoby te twierdziły, że Lucyna opuszczając pojazd miała nie rozstać się z pasażerami w zgodzie.
39:33
To może świadczyć o tym, że podczas podróży doszło do jakiejś sprzeczki albo kłótni, a to jednak różniłoby się znacznie z tym, co opowiadał śledczym Tomek. Więc jaka zatem jest prawda? Jeśli doszło do kłótni, to co było jej powodem? 9 października 2002 roku odbywa się pogrzeb Lucyny Kaczmarskiej i gromadzi pogrążonych w żałobie rodziców, siostrę, dalszą rodzinę oraz przyjaciół. Na pogrzebie nie ma jednak jednej osoby.
40:06
Nie ma Tomasza, który najprawdopodobniej nie zjawia się dlatego, że większość lokalnej społeczności widzi w nim prawdopodobnego zabójcę Lucyny. Podobno taką decyzję mieli podjąć nawet za niego, czy po prostu tak mu doradzali rodzice. Ojciec Tomasza jest poważanym, lekarzem, ginekologiem, nie tylko w Jurzy, ale też w miejscowościach okolicznych, między innymi przyjmował też w tej miejscowości, w której mieszkali moi dziadkowie.
40:38
Mieli się bać o swojego syna, że stanie mu się krzywda, no właśnie, ponieważ wszyscy szeptali i do dziś tak szepczą, że to on stoi za jej śmiercią. Pani Maria jako jedna z nielicznych nigdy nie osądza Tomka jako tego, który z pewnością zrobił jej córce coś złego. Chce jedynie dowiedzieć się jak najwięcej o ostatnich chwilach życia Lucyny. Czy cierpiała, czy nie? Podczas jednego ze spotkań z Tomkiem zadaje mu pytania dotyczące ostatniego wieczoru, Tomek chętnie odpowiada na te pytania, kiedy jednak pani Maria w końcu postanawia zadać bardzo bezpośrednio i stanowcze pytanie, czy na pewno nie wie, co się stało z jej córką.
41:25
Tomasza nagle jakby zmroziło, podobno przemilczał to pytanie i wyszedł z mieszkania.
41:34
Po jakimś czasie pani Maria próbowała spotkać się z nim ponownie. Umówili się, ale Tomasz na to spotkanie nie przyszedł. I od tamtej pory już bardzo niechętnie rozmawia na temat tego zaginięcia. W niektórych artykułach na temat tej sprawy doszukałam się informacji, że sam miał bardzo często pytać sam znajomych Lucyny, na jakim etapie jest śledztwo, jak pracuje policja, czy coś wiedzą, jak przebiegały przesłuchania, o co pytano.
42:07
Tak jakby bardzo chciał być na bieżąco z ustaleniami śledczych, a ci nadal analizują sprawę zabójstwa i starają się ustalić jak najwięcej faktów. W jednej z pierwszych rekonstrukcji w magazynie kryminalnym 997 pojawia się również postać mężczyzny, który stwierdza, że widział Lucynę późnym wieczorem na trasie z Lipska w stronę Iłży, bo wracał rowerem i ją minął. Zamienili nawet kilka słów. Lucyna próbowała złapać stopa w kierunku domu, ale kiedy odjechał, nie zauważył, żeby do jakiegokolwiek samochodu wsiadła, bo ją jeszcze widział, obracał się tam i tak dalej.
42:51
Ale informacja o tym mężczyźnie nie pojawia się w żadnych innych źródłach, więc nie mam pojęcia, czy ustalono tożsamość tego świadka. Pewnie tak. Ale przede wszystkim zastanawiam się, czy w ogóle ta informacja jest prawdziwa w ogóle, czy to po prostu była jakaś taka zmyłka w 997, bo oni czasami takie kwiatki dorzucają, które w ogóle są właśnie ich rekonstrukcją, czyli próbą, no właśnie nie rekonstrukcją, nawet hipotezą o prawdopodobnym scenariuszem zdarzeń rekonstruować można to, co się faktycznie wydarzyło.
43:28
Kolejny trop, którym śledczy się zajmują dotyczy tego tajemniczego mężczyzny, który zadzwonił do pani Marii kilka dni po jej zniknięciu. Ten trop zakłada, że mógł mieć on jakiś związek z tragicznymi wydarzeniami. Ustalenie właściciela numeru telefonu, z którego wykonano połączenie prowadzi do kobiety, która przechodzi na przesłuchanie. Ona wyjaśnia, że latem 2002 roku sprzedała swój telefon razem z kartą SIM koledze swojego chłopaka, a ten z kolei odsprzedał ten sprzęt kolejnej osobie i trop urywa się w tym miejscu, bo on nie wie komu.
44:12
W Pawliczce, czyli w tym miejscu, gdzie odnaleziono jej ciało, ciało Lucyny, przeprowadzono oczywiście bardzo dokładne przeszukanie terenu, które nie przyniosło jednak odnalezienia żadnych przedmiotów osobistych Lucyny. Zabrakło zarówno jej ubrań, jak i torebki, portfela i telefonu.
44:38
Śledczy przyjmują założenie, że sprawca albo zabrał telefon ze sobą, albo po prostu pozbył się go w innym miejscu. Sam aparat staje się jednak potencjalnie kluczowym tropem, mogącym po prostu naprowadzić policję na trop zabójcy. Jeśli został na przykład sprzedany, no to można być może w tym przypadku dojść do tego, kto go sprzedawał, kto go kupił. Co jednak bardzo zastanawiające, to to, że okazuje się, że pani Maria wielokrotnie pojawia się na miejscu odnalezienia ciała swojej córki, już po działaniach policji.
45:15
No i właśnie po tych przeszukiwaniach terenu sama odkrywa bardzo wiele istotnych rzeczy, które mogą być dowodami w sprawie.
45:28
Raz zauważa drobny kawałek odprysku, czerwonej farby jakby z samochodu, kolejnym razem odkrywa jakieś ubrania. W 997 mowa jest o body.
45:41
Pani Maria sama mówi o tym, że ma wrażenie, jakby ktoś te rzeczy sam podrzucał na miejsce odnalezienia tego ciała. Dlaczego? Czy ktoś chce podrzucić dowody, które mają, czy dowody, no jakieś rzeczy, które mają zmylić śledczych albo wręcz przeciwnie, może nakierują na trop zabójcy?
46:01
Każda z tych znalezionych rzeczy zostaje przez policję dokładnie sprawdzona, jednak nie przynosi żadnych nowych ustaleń, które mogą wpłynąć pozytywnie na śledztwo, posuwając je do przodu. W jakimś niedługim okresie po pogrzebie funkcjonariuszom udaje się dokonać bardzo istotnego ustalenia, mianowicie ktoś aktywnie korzysta z telefonu należącego do Lucyny, czyli nie został on zniszczony. Mimo wymiany karty SIM oczywiście urządzenie zostaje zlokalizowane dzięki numerowi e-mail.
46:34
Trop prowadzi do młodego mężczyzny mieszkającego w Radomiu, który jak sam twierdzi nabył telefon od nieznanej mu osoby za pośrednictwem ogłoszenia. I ta transakcja miała miejsce 10 września 2002 roku, więc dokładnie tydzień po zniknięciu Lucyny ze stacji.
46:57
Natomiast mimo tego, że policjantom udaje się dotrzeć do sprzedającej osoby, to ten człowiek utrzymuje, że ten telefon po prostu znalazł zupełnie przypadkowo. Ten telefon leżał w trawie. Jak rozumiem, tego człowieka uznano za wiarygodnego, ponieważ w żaden sposób nie był powiązany z tą sprawą. Przez wiele kolejnych lat organom ścigania nie udaje się dotrzeć do żadnej osoby, która jako pierwsza weszła w posiadanie telefonu bezpośrednio po zabójstwie.
47:35
Jak twierdzi Maria Kaczmarska, dopiero po latach pojawia się nowe ustalenie wskazujące na właściciela baru zlokalizowanego kilka kilometrów od miejsca tragedii, w sensie tego miejsca, gdzie odnaleziono ciało, jako potencjalnego pierwszego posiadacza aparatu.
47:54
Pani Maria podkreśla, że według posiadanych przez nią informacji, ale nie mówi jakie to informacje, mężczyzna nigdy nie został formalnie przesłuchany, a obecnie jest już to niemożliwe, ponieważ zmarł. Sama policja unika jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy do tego przesłuchania kiedykolwiek doszło, tłumacząc to oczywiście utajnieniem części materiałów zgromadzonych w tej sprawie.
48:21
Sprawa Lucyny kryje w sobie jeszcze jeden intrygujący wątek, który przez pewien czas próbowano powiązać z jej śmiercią. Chodzi o Zbyszka, czyli przyjaciela Lucyny, który jednocześnie kształcił się w szkole detektywistycznej.
48:36
ponieważ jemu osobiście bardzo zależy na rozwikłaniu zagadki śmierci Lucyny i w związku z tym podejmuje własne, niezależne śledztwo. W ramach swoich poszukiwań ten Zbyszek przeprowadza rozmowy z mieszkańcami Lipska i okolic i wiele wskazuje na to, że udaje mu się wytypować potencjalnego podejrzanego, ale brakuje mu twardych dowodów, które mogłyby potwierdzać te teorie, Jednak zanim zdąży posunąć swoje śledztwo dalej, to kilka miesięcy po zniknięciu Lucyny zostaje znaleziony martwy.
49:21
A jako przyczynę zgonu wskazuje się wychłodzenie organizmu.
49:28
Oficjalna wersja wydarzeń przedstawia się następująco. Zbigniew wraca do domu po imprezie, podczas której spożywał alkohol, a w drodze powrotnej najprawdopodobniej miał właśnie z tego upojenia i zmęczenia zasnąć przy drodze, gdzie miał zamarznąć.
49:51
Znajomi chłopaka zwracają jednak uwagę na niepokojące szczegóły, które nie pasują do tej wersji, ponieważ miał poszarpaną odzież, a do tego pojawiła się relacja nieznanego świadka, który twierdzi, że widział, jak ktoś wpycha Zbyszka do bagażnika samochodu przed jednym z lokalnych barów, ale zeznania tego świadka nigdy nie znajdują żadnego potwierdzenia w materiale dowodowym.
50:17
W oficjalnym obiegu sprawa śmierci młodego detektywa Zbyszka i zabójstwo Lucyny funkcjonują jako dwa odrębne, niepowiązane ze sobą wątki. Ja też słyszałam, tylko nie wiem, w którym z materiałów, że Zbyszek był wielką miłością Lucyny, był człowiekiem, w którym była bardzo, kiedyś, kiedyś, kiedyś, jeszcze przed Tomkiem zakochana. Miała mówić właśnie Wioli, że Z Tomkiem ona by chyba nie mogła być na zawsze, ale właśnie ze Zbyszkiem wyobrażała sobie swoją przyszłość.
50:58
Sprawca zabójstwa Lucyny wciąż pozostaje na wolności, choć wiele wskazuje na to, że śledczy podążają jego tropem. Być może...
51:15
Nawet śledczy są już bardzo blisko rozwiązania tej zagadki. Do zatrzymania, do złapania winnego czy do potwierdzenia winy podejrzanej osoby mógłby właściwie wystarczyć jeden drobny szczegół, choćby jedno nowe zeznanie jakiegoś świadka, które mogłoby uruchomić to śledztwo na nowo, śledztwo umorzone.
51:40
Pani Maria z pełnym przekonaniem odrzuca wersję o przypadkowym autostopie. Stanowczo twierdzi, że jej córka nigdy nie zdecydowałaby się na zatrzymanie nieznajomego pojazdu w drodze powrotnej z Lipska do Iłży. Jeśli wsiadła do jakiegoś samochodu, to musiała to być osoba jej znana. Podkreśla rozsądek, jakim zawsze cechowała się jej córka. I owszem, przyznaję, że młodzi ludzie czasem podejmują pochopne decyzje, niezbyt rozsądne, które później rzutują na ich los, ale w przypadku Lucyny sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.
52:16
Ona nie była w położeniu bez wyjścia. Gdyby rzeczywiście przedłużył jej się pobyt w Lipsku i pojawił problem z powrotem, to naturalnym rozwiązaniem byłoby zwrócenie się do kogoś ze znajomych mieszkających w Lipsku, a miała ich niemało, więc ktoś na pewno zaoferowałby jej podwiezienie albo nocleg. Istniała też zawsze opcja telefonu do matki czy ojca, którzy natychmiast by przyjechali po nią. Zdaniem pani Marii to właśnie mnogość tych bezpiecznych alternatyw przemawia absolutnie przeciwko teorii autostopu.
52:49
Lucyna miała zbyt wiele, zbyt dużo bezpieczniejszych i bardziej komfortowych dla siebie rozwiązań. żeby decydować się na taki krok. Fakt, że nie skontaktowała się ani z matką, ani ze znajomymi pani Maria Tłumaczy dwiema możliwościami. Albo miała już wcześniej ustaloną osobę, z którą planowała wracać, albo w ogóle nigdy do Lipska nie dotarła.
53:22
W materiałach dla magazynu kryminalnego 997 Szymon Wohal po prawie 20 latach dociera do Tomasza. Podczas tej rozmowy tłumaczy, że wszyscy bliscy, zarówno pani Maria, jak i inni byli przekonani, że Lucyna w tamtym czasie nadal z nim jest w związku. Ale to nie była prawda. Tomek twierdzi, że miał już wtedy dziewczynę, a sama Lucyna miała już za sobą jedną albo nawet kilka relacji.
53:55
Tłumaczy to, że Lucyna tak mówiła bliskim, ponieważ na związek z nim było przyzwolenie, m.in. dlatego, że rodzice Tomka i Lucyny się po prostu odwiedzieli. Znali, no, ona, pani Maria, była pielęgniarką, ojciec Tomka ginekologiem, pracowali razem. Tomasz twierdzi też, że był to dla niego bardzo trudny czas, ponieważ był wskazywany jako zabójca przez większość ludzi. Dla nich to było oczywiste, że Lucyna po prostu wsiadła z nim do samochodu i nie wróciła, więc wiadomo, że to on jako ostatnia znana osoba, która ją widziała żywą, po prostu odebrał jej życie.
54:36
W kilku miejscach pojawia się też informacja o tym, że w Pawliczce znajduje się dom rodziców Tomasza, natomiast on sam już dawno nie mieszka w Iłży, dość szybko wyprowadził się do bardzo oddalonego województwa, podobno mieszka w Trójmieście.
54:58
Pani Maria to niezwykle silna kobieta, nieustannie walcząca o wyjaśnienie okoliczności śmierci swojej córki. Mimo chwil zwątpienia i trudnych momentów zawsze znajduje w sobie siłę, żeby się podnieść i kontynuować tę walkę o sprawiedliwość. Jak sama podkreśla, nie chodzi jej już nawet o wymierzenie kary dla sprawcy. Najważniejsze jest dla niej poznanie prawdy, usłyszenie od winnych, co dokładnie wydarzyło się tamtego dnia i z jakiego powodu.
55:30
jak i czy Lucena bardzo cierpiała, co tak naprawdę było przyczyną jej śmierci.
55:38
Miejsce, w którym odnaleziono ciało oznaczał przez wiele, wiele lat drewniany krzyż, który mijany był codziennie przez tysiące kierowców. Niestety w tym miejscu przebudowano drogę i ja już na Google Maps tego krzyża tam nie widziałam, bo jest to taka droga, która właśnie miała przyspieszyć ruch, bo tam była taka po prostu zwykła asfaltowa. To jest droga dość wąska, tam jest też sporo takich trudnych, równoległych skrzyżowań bez świateł, więc postanowiono po prostu tę drogę poznać.
56:20
odnowić, a właściwie to unowocześnić. Natomiast nie wszyscy, którzy mijali ten krzyż, zdawali sobie sprawę z jego prawdziwego znaczenia, no bo ludzie raczej takie krzyże kojarzą z miejscem wypadku drogowego, nie wiedząc, że po prostu upamiętnia miejsce odnalezienia ciała zamordowanej licealistki. Bliscy Lucyny regularnie odwiedzają to miejsce, stawiają tam znicze, kwiaty. Nie wiem, czy teraz ten krzyż znajduje się gdzieś indziej.
56:52
Ostatnią nadzieją rodziny pozostaje oczywiście Archiwum X działający przy Komendzie Wojewódzkiej Policji w Radomiu. Sprawa Lucyny nie została zapomniana. To właśnie funkcjonariusze Archiwum X nadal prowadzą czynności mające na celu wykrycie osoby lub osób odpowiedzialnych za te zbrodnie. Dlatego dzisiaj zwracam się do was z apelem, jeśli wiecie coś na temat tej sprawy, macie jakichś znajomych, którzy wam coś kiedyś wspominali, możecie naprawdę anonimowo poinformować śledczych o takiej sytuacji.
57:35
tak, żeby ruszyć to śledztwo do przodu, żeby można było się chociaż czegoś, najmniejszego szczegółu złapać i posunąć to śledztwo i tę zapomnianą sprawę do przodu. Wydaje mi się, że wszyscy rodzice, wszyscy bliscy osób zamordowanych zasługują na to, żeby dowiedzieć się, co się stało z ich bliskimi oraz żeby sprawiedliwości stało się zadość. Dziękuję wam za uwagę.
58:06
Jeżeli macie ochotę na dodatkowe odcinki raz w miesiącu, to zachęcam was do tego, żeby wesprzeć mnie na YouTube, po prostu opcją Wesprzyj i wykupić taki dostęp. Albo wykupić też dostęp do wszystkich moich treści dodatkowych, które publikowałam poza Drogą po Kres i poza Stanowiszem Zbrodni. Natomiast odcinki specjalne, audioserial pod czarną ziemią oraz cykl Dźwięk Ciszy znajdziecie właśnie w ramach tego wsparcia, więc zafundujecie sobie kilkanaście godzin słuchania podcastu więcej.
58:47
A także, tak jak powiedziałam, macie dostęp do jednego odcinka w miesiącu ekstra. Możecie też to robić na Spotify, subskrybując mój podcast. Jest to opcja dodatkowo płatna, w ten sposób wspieracie mnie jako twórczynię, ale też macie coś w zamian.
59:11
Jeszcze raz bardzo dziękuję Wam za uwagę. Proszę Was o to, żebyście dbali o siebie i byli bezpiecznie. Jeśli macie ochotę wyrazić swoje wsparcie w inny sposób, to polecam polubić ten odcinek, podbić go i zasubskrybować ten kanał. Dziękuję Wam bardzo za uwagę. Jeszcze raz dbajcie o siebie i bądźcie bezpieczni. Do usłyszenia.